Share

Geriatro kryminał - Jacek Ostrowski

92 lata to jest stateczny wiek. Często ci co go dożywają od lat przyjaźnią się z pampersami, a w skrajnych przypadkach z respiratorami. Bywa, że żyją we własnym wyimaginowanym świecie. „Wesołe jest życie staruszka" tak brzmią słowa piosenki, „ Starość się Panu Bogu nie udała", a tak znanego powiedzenia. W krajach Beneluksu starych ludzi często poddaje się eutanazji, w innych krajach europejskich kończą swoją przygodę z życiem w domach spokojnej starości. W Polsce z reguły to jest sprawa najbliższej rodziny. Nieraz są to dwa problemy, babcia i dziadek, a wtedy tworzy się problem do kwadratu. Ludzie, który przeżyli ze sobą po kilkadziesiąt lat często w ostatnich latach życia pałają do siebie prawdziwą i szczerą do bólu nienawiścią. Czy to jest już zmęczenie materiału? Być może. O tym nie mówi się często, bo nie wychodzi to poza próg mieszkania i z reguły kruszenie kopii kończy się potyczką na słowa, ewentualnie na ciskaniu w siebie zużytymi pampersami.

Zacząłem dość nietypowo jak na felieton kryminalny, ale i sprawa o której zaraz opowiem jest nietypowa. Dziewięćdziesiąt dwa lat i czekanie na śmierć? Nic z tych rzeczy. Moja bohaterka w zdrowiu dożyła tego wieku, a i jej mąż okazał się być stworzony z równie dobrego materiału, jemu stuknęły dziewięćdziesiąt cztery wiosny. Mężczyzna całe życie ciężko pracował i dbał o rodzinę. Od wielu lat był na emeryturze i ostrożnie zarządzał finansami, a było tego około dwustu tysięcy złotych oszczędności.

Wokół małżeństwa krążył niczym sputnik syn alimenciarz, starając się choć uszczknąć kawałek z tego tortu oszczędności. Jednak nijak się nie dało, dziadek twardą ręką trzymał pieniądze i worka z kasą nie rozsupłał.

Z czasem między małżonkami jedno uczucie przekształciło się w inne równie głębokie. W dużej mierze kością niezgody były oszczędności, depozyt wydawałoby się nie do ruszenia, ale jak powiadają, tylko góry nie da się ruszyć... Z dnia na dzień, z roku na rok było coraz gorzej, konflikt narastał. Bohaterka mojej opowieści stwierdziwszy, że długie życie jeszcze przed nią postanowiła dobrać się do tych pieniędzy i z nich do woli korzystać. Na przeszkodzie stał mąż, mimo statecznego wieku wciąż w dobrej formie. Kobieta potrzebowała wspólnika, wzięła więc syna. I oto dziewięćdziesięciodwulatka stała się mózgiem kryminalnej historii. Wynajęła płatnego zabójcę, a ten ochoczo wykonał zlecenie. Pewnego dnia za pomocą drewnianego stołka okutego metalową opaską wysłał swoją ofiarę w zaświaty. Wpadli przez miejski monitoring, mieli pecha, nie docenili postępu technologicznego. Ktoś powie, że morał tej historii jest jeden. – „Zbrodnia nie popłaca", a ja uważam, że jest jeszcze jeden – Każdy wiek jest dobry na rozpoczęcie nowego życia... ale w kryminale. ☺ Sąd zasądził 25 lat dla zabójcy, 8 i 10 lat dla żony ofiary i jego syna.

 

JACEK OSTROWSKI

autor m.in. powieści „Ostatnia Wizyta" nominowanej w plebiscycie Książka Roku Lubimyczytać.pl (2017) i Złoty Pocisk 2017. Ostatnimi laty ukazały się także „UT", „Posiadłość w Portovenere", „Transplantacja", i „Tajemnice tumskiej góry". 19 września 2018 roku ukaże się jego nowa powieść "Paragraf 148".

powrót
Nowy komentarz
Musisz się zalogować aby dodać komentarz

ul. Borowskiego 2 lok. 205
03-475 Warszawa

Dane kontaktowe:

+48 22 416-15-81
kontakt@czytamykryminaly.pl 

Newsletter:
Zapisz się do newslettera i otrzymuj
najświeższe informacje ze świata kryminałów.
Zapisując się na newsletter, akceptujesz politykę prywatności
© Czytamy Kryminaly - All Rights Reserved.