Share

"Gra w oczko" - kulisy zbrodni, fragment powieści

Zbrodnicze namiętności, brudna polityka, (nie)czysta rozrywka... korupcja, kłamstwa, półprawdy. "Gra w oczko" to wyjątkowa książka Grzegorza Kalinowskiego, który telewizję zna od podszewki, a w „Grze w oczko" odsłania jej kulisy. Polskie piekło w świecie celebrytów. Zakłady bukmacherskie i ustawiane mecze. Kradzieże samochodów i szantaże. Podejrzane agencje modelek i lewe interesy. Hazard i polityka. Stare gangsterskie wygi i żółtodzioby, które dopiero wchodzą do półświatka. Sprytne burdelmamy i młode blachary. Sfrustrowani gliniarze i skompromitowani dziennikarze. Kto tu z kim i w co pogrywa? Przedstawiamy Wam fragment powieści!

"Gra w oczko"

Kąpiel skończona i rozliczenia z samą sobą także. Ubrała się i wsunęła na stopy klapki od Jimmy'ego Choo kupione na wyprzedaży za niecałe osiemset złotych i ruszyła na górę, by policzyć z Dawidkiem. Zamykając drzwi, zastanawiała się, jak pikarz zareaguje na opieprz. Raz dał się zaskoczyć, ale teraz wcale nie musi być łatwo. To nie jej program w telewizji, w którym wsiada na bezbronnego polityka, a on i tak nie może się obrazić, bo przecież chce jeszcze kiedyś wrócić do studia. Czasem miała wrażenie, że tych facetów to kręci, że te stare dziady marzą, żeby zostać z nią sam na sam, a ona nie tylko by na nich krzyczała, ale też lała bacikiem na goły tyłek. Ale co innego tresura sejmowej trzody, a co innego starcie z gówniarzem, który kopie piłkę i ma wszystko i wszystkich gdzieś.

Przypomniała sobie, jak parę miesięcy temu, jeszcze przed kontuzją w meczu kadry, ten bałwan dostał po nogach i zamiast spokojnie patrzeć, jak sędzia wymierza sprawiedliwość, wyjechał rywalowi z barbary. Pewnie dlatego, a nie z powodu kłopotów z nogą, stracił szansę na grę w EURO. „Wróć! – usłyszała w głowie komunikat wewnętrznej cenzury – z barbary, czyli z dyńki, ze łba, co zrobił? Wyjechał! Gdzie się nauczyłaś się tego ohydnego języka?" Oczywiście w radiu! W kuźni mowy polskiej, gdzie dzieliła reporterski pokój z chłopakami ze sportu.

Wlokąc się po schodach, przemyślała z pół życia, więc w końcu doszła do drzwi i po prostu zadzwoniła. Raz i drugi, nienachalnie, ot tak, po prostu jak to się dzwoni do drzwi. Jeszcze raz. „Dupek – pomyślała – ten dupek przegina". Kolejny raz nacisnęła dzwonek. I nic.

Miała być spokojna, ale poczuła gniew, zaczęła więc walić w drzwi i dopiero wtedy zorientowała się, że są otwarte. Weszła do środka. Muzyka grzmiała jak na wiejskim festynie, jakiś ćwok śpiewał o tym, że poznał właśnie prześliczną blondynkę i że ona będzie jego.

Jesteś moim pożądaniem,

Rozpala mnie twój widok

Jak na żą-da-nie!!! Jak na żą-da-nie!!!

Chcesz, by cię poderwać?

Na pewno zrobię to

Zadziwię ciebie mała

Wyobraź sobie to!

Ho-ho-ho-ho!

Wyobraź sobie to!

Ho-ho-ho-ho!

Ten żałosny przebój nazywał się Lady Panna i był discopolową parodią Kryzysowej narzeczonej i Mniej niż zero Lady Pank. Wyobraź sobie to! O-o-o-o! Ho-ho-ho-ho. Akurat ona sobie wyobrażała, widziała oczyma wyobraźni wysmażonego w solarce kastrata w białej, rozpiętej do pępka koszuli i ze złotym łańcuchem na karku. Król disco polo, który z towarzyszeniem swoich kumpli z elektronicznymi parapetami darł mordę w penthousie, który należał do chuj-wie-kogo, a w którym od niedawna mieszkał kulawy kopacz.

– Dawid jesteś tu? Odezwij się!

„Pewnie się schlał" – pomyślała.

Słyszała od Sylwka, że wielu piłkarzy podczas rehabilitacji baluje, wybierając często kliniki pod kątem nie obsługi medycznej, ale dostępnych w okolicy rozrywek. Dziwnym trafem w pewnym czasie kilku piłkarzy miało żony i dziewczyny z tego samego miasta, a jeszcze większym zbiegiem okoliczności było to, że wszystkie pracowały w tej samej agencji modelek, która – co za niespodzianka! – mieściła się obok kliniki rehabilitacyjnej specjalizującej się w stawianiu na nogi sportowców. Większość prezesów i trenerów zdążyła się w tym połapać, ale ten mały krętacz miał podobno dar przekonywania, a poza tym nie grał już w polskiej lidze. Po tym, jak się zorientowała, kim jest jej sąsiad, zrobiła na jego temat krótki research; wiedziała, że właścicielem jego obecnego klubu był Iwan Osipowicz Bender, napalony rosyjski miliarder z miasta na środku stepu, który chciał ze swoim klubem dołożyć kolegom – oligarchom z Moskwy i Petersburga. Miał kasę i wierzył, że można za nią kupić wszystko, nawet zespół, który w dwa lata podbije dawny Sojuz. Ten Iwan wierzył w różne rzeczy, nawet w zdobycie europejskiego pucharu, ale tego mniejszego, bo większy miał trafić do gabloty ulubionego klubu Putina – petersburskiego Zenita. Iwan Osipowicz wierzył w siłę swoich pieniędzy i własnej nieomylności, więc dał wiarę także temu, że właśnie w Warszawie Oczko najszybciej dojdzie do siebie. No i dochodził, co noc z inną dziwką.

– Oczko! Oczkoooo!!! – wydarła się, bo już miała dość tej ciuciubabki.

Wyłączyła sprzęt w salonie i zajrzała do sypialni.

– O Boże – jęknęła – kurwa mać, Jezu... – Szybko odzyskała równowagę. – Kurwa, to niemożliwe!

Gdyby była tą cipką z konkurencji, o której marzy programowy, toby się zsikała w majtki, ale ona szybko się opanowała i wybrała numer na wyświetlaczu smartfona. Działała automatycznie, a emocje szybko z niej schodziły. Na wojnie w Jugolandzie widziała gorsze rzeczy. „Mój Boże – pomyślała – miałam wtedy dwadzieścia jeden lat, czyli tyle, ile ten nieszczęsny dupek".

Przez moment wahała się: najpierw telefon do redakcji czy na policję. Policja. Wykręciła 112 i po chwili oczekiwania wyrecytowała...

Zaintrygowani? Jeśli tak, to zapraszamy nie tylko do poznania kulisów zbrodni, ale odkrycia wszystkich tajemnic "Gry w oczko"! Grzegorz Kalinowski zachęcał do tego na łamach jednego ze swoich specjalnych felietonów, wywiadu, na łamach którego przekonywał, że historia powinna być romantyczna i brutalna równoczesnie, a także kwestionariusza kryminalnego, w którym przywołuje Jakuba Rozpruwacza i Jana Potockiego.

"Gra w oczko" - kulisy zbrodni, fragment powieści
Autor:Grzegorz Kalinowski
Wydawnictwo:Skarpa Warszawska
Premiera:2019-01-30
Liczba stron:445

oceń:

Nowy komentarz
Musisz się zalogować aby dodać komentarz

ul. Borowskiego 2 lok. 205
03-475 Warszawa

Dane kontaktowe:

+48 22 416-15-81
kontakt@czytamykryminaly.pl 

Newsletter:
Zapisz się do newslettera i otrzymuj
najświeższe informacje ze świata kryminałów.
Zapisując się na newsletter, akceptujesz politykę prywatności
© Czytamy Kryminaly - All Rights Reserved.