Share

Zmaganie się z przerażającą rzeczywistością - wywiad z Martą Guzowską

Marta Guzowska to prawdziwa erudytka. Autorka, która z wyczuwalną pasją opowiada o przeszłości, aby prowokować do refleksji o teraźniejszości. I przyszłości. "Rok szczura", najnowsza powieść, która ukazała się w ramach linii TeamPocisk, jest nieoczywistym spojrzeniem na międzyludzkie relacje, spiskowe teorie, naukę, przesądy... życie i śmierć. Pisarka, która bywa określana niekiedy mianem rodzimej Agathy Christie, w specjalnym wywiadzie mówi nam nie tylko o książce, ale również doświadczeniach, dzięki którym doszło do spisania "Roku szczura". Zaintrygowani?

Marcin Waincetel: Życie i śmierć. Miłość i zadry. Wspólne wspomnienia i traumatyczne doświadczenia. Co cementuje relacje pomiędzy bohaterami? Dawna miłość do archeologii? A co determinuje ich działania? I najważniejsze pytanie – czy Marta Guzowska odnalazłaby się w tej paczce?

Marta Guzowska: Doskonale odnalazłabym się w takiej paczce, bo też taką miałam. Opis paczki z „Roku Szczura" to opis moich przyjaciół ze studiów. Oczywiście nie w skali jeden do jednego, nie liczcie, że kogoś rozpoznacie (śmiech). Ale my też byliśmy, jak to mówi główny bohater „jak palce jednej ręki", wszędzie razem, też mieliśmy naszą knajpę, w której siedzieliśmy czekając na 13.00, żeby wreszcie napić się piwa (tak, to było dawno). Wtedy łączyło nas naprawdę wiele: miłość do archeologii, wspólne upodobania, charaktery. Ale, uwaga! – wtedy. Po studiach rozstaliśmy się, całkiem jak bohaterowie mojej powieści i z niektórymi osobami nie utrzymuję nawet kontaktu. Bardzo mnie to martwi, więc „Rok Szczura" jest takim rozliczeniem z przeszłością, falą wspomnień.
Z tym że my, oczywiście, nigdy nie znaleźliśmy w wykopie trupa (śmiech). Nie prowadziliśmy żadnego śledztwa, dlatego też nasze wspomnienia na pewno nie mają tak traumatycznego charakteru jak wspomnienia moich bohaterów.

Jednym się udaje – czują się spełnieni. Inni trwają w monotonii. Ale w życiu Magda i Szczura nie ma szarzyzny. Bo ich życie jest zabarwione czerwienią, gdy zaczynają prowadzić swoiste śledztwo w sprawie zabójstwa Ireny. Nie jest to śmierć jednak oczywista. Czy przez ten pryzmat chciałaś opowiedzieć o grzechach przeszłości?

Wiesz, dla mnie każdy kryminał jest opowieścią o grzechu. I nie tylko o grzechu, który popełnia przestępca, także o grzechach naszych codziennych. Bo nikt z nas bez grzechu nie jest. I myślę, że im człowiek starszy (najwyraźniej jestem teraz naprawdę na rozliczeniowym etapie życia), tym bardziej sobie uświadamia, że te grzechy się akumulują. Nie chcę tu wchodzić w metafizyczne rozważania, ale wydaje mi się, że ludzie w wieku moich bohaterów, Magdaleny i Szczura, czyli jakoś po czterdziestce, mają już na swoim koncie całkiem sporo grzechów, z których zresztą chętnie się rozgrzeszają, wymyślając usprawiedliwienia, dlaczego dokonali takiego, a nie innego wyboru.
Wiem, że enigmatycznie o tym pisze, ale z „Rokiem Szczura" mam taki problem, że nie potrafię wiele powiedzieć o tej książce bez zdradzania treści. Kto czytał, wie dlaczego. A kto jeszcze nie czytał, podziękuje mi za tę powściągliwość jak przeczyta.

Historyczne epidemie, które były źródłem śmierci liczonej w milionach. Antyszczepionkowcy, którzy zdają się kwestionować podstawy nauki. Niebezpieczeństwo potrafi przybierać bardzo różne formy. Czy „Rok szczura" jest formą przestrogi?

Chciałabym, żeby tak było. Tylko pokaż mi człowieka, który przejmuje się tym, co przeczyta w książce!
Ja jednak jestem naukowcem i negowanie nauki – a ruch antyszczepionkowcy właśnie na tym polega, że bez uzasadnienia neguje udokumentowane zdobycze nauki – napawa mnie przerażeniem. Mam wrażenie, że cofamy się do średniowiecza, kiedy o wielu rzeczach decyduje nie rozum, tylko przesądy. To niewątpliwie bardzo ciekawe czasy i sama się czasem zastanawiam na chłodno, jak to się skończy. Ale zastanawiać się na chłodno można, kiedy samemu jest się sobie sterem, żeglarzem i okrętem, a ja mam rodzinę, dzieci, i zwyczajnie martwię się o ich przyszłość.

Rok szczura" to powieść, o którą pytać trudno, bo trudno jest o niej mówić, żeby nie zdradzić fabuły... a zgodzisz się chyba że byłaby to prawdziwa zbrodnia na wszystkich, którzy nie przeczytali jeszcze powieści. I mimo, że istotna jest w nim archeologia i historia, to wydaje się być nieco inna od Twoich ostatnich dokonań. Jakim czytelnikom szczególnie poleciłabyś „Rok szczura"?

Hm, jakby tu powiedzieć coś o „Roku Szczura", żeby jednocześnie powiedzieć niewiele? Spróbujmy. Archeologia odgrywa w tej powieści wielką rolę, ale ona należy do przeszłości bohaterów. Ich teraźniejszość to żmudne zmaganie się z coraz bardziej przerażającą rzeczywistością. Żeby sobie to osłodzić, niektórzy marzą o miłości. Tylko pytanie, jaką cenę muszą za to uczucie zapłacić? Czy to dostatecznie enigmatyczne? (śmiech)
Poleciłabym ją przede wszystkim czytelnikom, którzy lubią być zaskakiwani. Bo jak dotychczas wszyscy, bez wyjątku, którzy powieść czytali, podkreślali, jak bardzo dali się zaskoczyć. Poza tym również wielbicielom thrillerów psychologicznych: bo czasem pozornie niewiele się dzieje, a prawdziwe zło tkwi w głowie. No i także tym, którzy nie mają bardzo wymagającej pracy (ewentualnie mają przed sobą wakacje lub długi weekend), bo dochodzą mnie głosy, że książki nie da się odłożyć. Z czego, oczywiście, jestem bardzo dumna!

Marta Guzowska – najbardziej utytułowana autorka w polskim kryminale, zdobywczyni nagród Wielkiego Kalibru i Złotego Pocisku.

Zmaganie się z przerażającą rzeczywistością - wywiad z Martą Guzowską
Autor:Marta Guzowska

oceń:

Dodaj komentarzKomentarze (0)

ul. Borowskiego 2 lok. 205
03-475 Warszawa

Dane kontaktowe:

+48 22 416-15-81
kontakt@czytamykryminaly.pl 

Newsletter:
Zapisz się do newslettera i otrzymuj
najświeższe informacje ze świata kryminałów.
Zapisując się na newsletter, akceptujesz politykę prywatności
© Czytamy Kryminaly - All Rights Reserved.