Share

"Dostrzec piękno, kruchość i grozę życia..." - wywiad z Magdaleną Zimniak, autorką "Wschodu księżyca"!

"Wschód księżyca" to przejmujący thriller ukazujący złożoność ludzkich postaw i wyborów. Magdalena Zimniak głęboko wchodzi w psychikę bohaterów, buduje atmosferę napięcia i hipnotyzuje czytelnika. Autorka zdecydowała się podzielić z nami refleksjami na temat gatunkowego bogactwa, jaki znajduje się w jej najnowszej powieści, zastanowić się, skąd bierze się geneza zła i piękno dzikiej natury...

Marcin Waincetel: Ponura baśń, mroczna przypowieść... a równocześnie psychologiczny thriller z elementami metafizyki. Podejrzewam, że pomysł na spisanie „Wschodu księżyca" nie mógł wziąć się znikąd. Co stanowiło pretekst do opracowania właśnie tej historii?


Magdalena Zimniak: Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że „Wschód księżyca" jest aż tak eklektyczny. Jeśli się zastanowić, to chyba racja. Mam nadzieję, że moi czytelnicy to przełkną. Wracając do pytania, jeżeli powiem, że z wyobraźni, czy to będzie oznaczać „znikąd"? Nie potrafię jednoznacznie wskazać bodźca, który pchnąłby mnie do napisania tej powieści. Spróbuję w takim razie rozłożyć pytanie na czynniki pierwsze.


Jako dziecko zaczytywałam się w baśniach Andersena. Chociaż chciałam happy endów, uwielbiałam klimat jego opowieści, bardzo niekiedy ponury, podobały mi się mroczne elementy, wstawki pasujące nawet do horroru, jak na przykład czarownice w „Dzikich łabędziach", zbierające się na cmentarzu, bezczeszczące groby. Fascynacja twórczością duńskiego pisarza przetrwała do dzisiaj. Zdarza się, że otwieram książkę i czytam jakąś baśń, którą i tak znam na pamięć.


Przypowieść – być może. Nie chciałabym, żeby „Wschód księżyca" był postrzegany jako moralizatorski, ale muszę przyznać, że przekazuję jakąś prawdę moralną. Moją prawdę moralną. Thriller psychologiczny zawsze był jednym z moich ulubionych gatunków, może dlatego, że bohaterowie są poddawani ciężkim próbom, a wtedy ukazują prawdziwe twarze. Metafizyka interesuje mnie w szczególny sposób, bo wymyka się dowodom. Świat istniejący poza materią zapewnia nieograniczoną przestrzeń dla pisarza.

I okazuje się, że wszystko połączyłam. Nie ja pierwsza. O wspomnianym przeze mnie Andersenie można powiedzieć to samo.

Zastanówmy się nad miejscem. Tatry. Czarny Staw. Szczególna sceneria, która mówi nam o potędze natury. Dlaczego właśnie w górach rozgrywają się kluczowe sceny „Wschodu księżyca"? Czy Magdalena Zimniak jest w jakiś sposób wyczulona na ich mroczne piękno?

Góry są jedną z moich fascynacji. Rodzice zabierali mnie tam odkąd pamiętam. W albumie rodzinnym jest zdjęcie – ja, mała, może dwuletnia dziewczynka, na głazie w otoczeniu potężnych szczytów. Podobno większość drogi pokonywałam sama, tata brał mnie na ręce jedynie na niewielkich trudnych odcinkach. Rodzice poznali się w górach, a żeby rodzinna tradycja została zachowana, ja i mój mąż spotkaliśmy się w Tatrach. Pierwsze rozmowy, flirt i dyskusje odbywały się na szlakach. Staraliśmy się zaszczepić córkom miłość do gór i chyba się udało, chociaż w przypadku młodszej nie było łatwo. Pamiętam, jak kiedyś mi powiedziała, że nie musi być podobna do mnie i nie ma nic złego w tym, że nie lubi się męczyć. Tak, czuję piękno Tatr, ale góry oprócz zachwytu wzbudzają również grozę.

I bardzo dobrze. Należy je szanować. Pamiętamy tragiczne zdarzenie na Giewoncie, jakie miało miejsce tego lata, którego przyczyną były, między innymi, ludzka brawura i lekkomyślność. Podsumowując, zgadzam się z księdzem Marcinem, jednym z bohaterów „Wschodu księżyca", że w górach łatwiej jest usłyszeć głos Boga. Albo też, mówiąc innymi słowami, dostrzec piękno, kruchość i grozę życia, razem z jego elementami metafizycznymi.

Śmierć jest kobietą i ma na imię Monika. Bo to ona przecież stanowi tak naprawdę centralną postać „Wschodu księżyca". Skąd wziął się tak intrygujący pomysł na skonstruowanie dramaturgii?

Zdecydowanie tak, Monika jest postacią centralną, punktem odniesienia dla wszystkich innych bohaterów. W dzieciństwie zgwałcona, jej reakcją obronną  było zaprzeczenie, twierdzenie, że jest duchem w nieswoim ciele.

Z jednej strony wyobcowana, z drugiej nauczyła się manipulować.

Później przyszła obsesyjna miłość i „powrót" cielesności. Śmierć nie przerywa obsesji. Oglądałam filmy, w których duch wraca, wyjaśnia tajemnicę śmierci, wskazuje winnego i chroni bliskich. Przychodzi mi do głowy „Uwierz w ducha" czy „Nostalgia anioła", ale przypuszczam, że jest ich więcej. Chciałam trochę ten schemat odwrócić. Monika też wraca do ludzi, którzy odegrali w jej życiu główne role. Każdy z nich musi zmierzyć się z jej powrotem i każdy robi to na swój sposób.

Niejednoznaczny rodzaj zniewolenia, specyficzny rodzaj międzyludzkich relacji – tym tematom poświęcona była już między innymi powieść „Gra poza prawem". Nieco podobnie jest we „Wschodzie księżyca". Jaka tym razem idea przyświecała podczas aktu twórczego?

We „Wschodzie księżyca" jest zniewolenie bezpośrednie, na przykład gwałt, molestowanie seksualne, czy pobicie, gdy człowiek wykorzystuje siłę lub pozycję i uzyskuje całkowitą władzę nad ciałem drugiego, często również nad jego psychiką. Chciałam jednak pokazać jeszcze inny typ zniewolenia, który trwa przede wszystkim w świadomości i nie jest prostym efektem działania drugiej osoby.
Matka Moniki po samobójczej śmierci córki nie przestaje się oskarżać i nienawidzić. Nienawiść księdza Marcina do oprawców dziewczyny jest jeszcze bardziej obsesyjna, doprowadza go do pogardy dla siebie i utraty wiary, co jest dla niego równoznaczne z utratą wolności duchowej. Obsesja Pawła, kochanka Moniki, przetrwała jej śmierć. Mężczyzna pomimo założenia rodziny nie potrafi uwolnić się od przeszłości. To samo dotyczy męża Moniki, może nawet w większym stopniu. Kierowany obsesją, próbuje całkowicie zapanować nad życiem innych, nie przebiera w środkach, przez co traci szacunek do siebie i sam staje się najbardziej zniewolony. Jeśli potraktujemy aspekt parapsychologiczny jako metaforę, można interpretować postępowanie Karoliny i Mateusza (córki Moniki i syna Pawła), jako zniewolenie przez geny. Jednak uważam, że żaden z tych czynników nie jest ostateczny i determinujący i jest możliwe uzyskanie wewnętrznej wolności. I chyba właśnie to próbowałam przekazać.

Skrywane uczucia, ryzykowne wybory. Działanie pod wpływem emocji i próba zmierzenia się z demonami przeszłości. Zastanawiam się, komu – przede wszystkim – należałoby według autorki polecić „Wschód księżyca"?


Osobom, które lubią czytać o tajemniczych, nie do końca wyjaśnionych logicznie przypadkach. Tym, którzy wolą aspekt psychologiczny, dreszcz niepokoju i niedopowiedzenia od silnego strachu i rozbudowanych opisów przemocy.

Rozmawiał Marcin Waincetel

"Dostrzec piękno, kruchość i grozę życia..." - wywiad z Magdaleną Zimniak, autorką "Wschodu księżyca"!

oceń:

Dodaj komentarzKomentarze (0)
Bestsellery
Zobacz najpopularniejsze tytuły
Wydarzenia
Zobacz ostatnie wydarzenia ze świata kryminału

Ostatnie komentarze

Dodano przez: KamilJakiśtam

Polecani autorzy

Marta GuzowskaJacek OstrowskiKatarzyna KacprzakMałgorzata RogalaGrzegorz KalinowskiAlek Rogoziński

ul. Borowskiego 2 lok. 205
03-475 Warszawa

Dane kontaktowe:

+48 22 416-15-81
kontakt@czytamykryminaly.pl 

Newsletter:
Zapisz się do newslettera i otrzymuj
najświeższe informacje ze świata kryminałów.
Zapisując się na newsletter, akceptujesz politykę prywatności
Token
© Czytamy Kryminaly - All Rights Reserved.