Share

Przeszłość bywa zabójcza - wywiad z Rachel Abbott

Rachel Abbott to brytyjska mistrzyni thrillerów, okrzykniętą przez "Guardian": "sensacją rynku e-wydawniczego". Prawdziwa królowa współczesnego kryminału, która włada wyobrabraźnią milionów czytelników na całym świecie. O zbrodni opowiada w sposób wstrząsający, odsłaniając nie tylko głęboko, niekiedy przez lata, skrywane żądze i emocje, ale też zastanawiając się nad zasadami, które rządzą światem ludzkich namiętności. Specjalnie dla nas mówi o tym, czy można poradzić sobie z demonami przeszłości, w jaki sposób tworzy kryminalne historie, czy sprawiedliwość można być wymierzana przez każdego z nas, a także, czy mogłaby się zaprzyjaźnić z detektywem Tomem Douglasem. Zaintrygowani? Zapraszamy do lektury wywiadu, który odbył się podczas Poznańskiego Festiwalu Kryminalnego Granda!

Marcin Waincetel: Czy według Ciebie przeszłość zawsze determinuje nasze wybory? Twoi bohaterowie często muszą zmagać się z tajemnicami przeszłości. Walczyć z wewnętrznymi demonami, których genezy upatrywać należy, chociażby, w złych decyzjach...

Rachel Abbott: Bardzo trudna i bardzo ciekawa kwestia. Wydaje mi się, że gdy nie mamy pewności, co do tego, w którą stronę chcemy iść w naszym życiu, wtedy dajemy się porwać emocjom. Płyniemy z nurtem rzeki. Ale prawie zawsze pamiętamy o sytuacjach, a przede wszystkim ludziach, którzy w jakiś sposób ukształtowali nasze życie. Podpowiedzieli, zainspirowali, być może też wkurzyli. Właściwie... ci ostatni może przede wszystkim (śmiech). Uważam, że od przeszłości nie da się stety/niestety uciec. Nie możemy jednak żyć tym, co było. Ale warto pamiętać, to na pewno.

Warto wiedzieć, w którą stronę zmierzać, ale też, jak wyglądać może... „Droga ucieczki".

A to zagrywka! Tak, no cóż, zwłaszcza gdy mamy coś do ukrycia, prawda? Książka, do której tak sprytnie nawiązałeś, była dla mnie ważna szczególnie, aby nakreślić społeczne tło. Ukazać koloryt codzienności. Oddać nastrój wspólnoty, w której wszyscy (pozornie?) znają się ze wszystkimi. Do takiego miejsca uciekł Tom Douglas, mój prywatny detektyw, który chciał odpocząć, przez co rozumiem – cieszyć się spokojem, ciszą. Ale wszystko zmienia się przez jeden wypadek. Incydent uruchamia spirale kłamstw i tajemnic.

O, właśnie. Idziesz dokładnie w tym kierunku, który sobie zaplanowałem!

Czyżbyś zastawiał pułapkę? (śmiech) Pamiętaj, że pisuję i czytuję thrillery oraz kryminały. Wiem coś na temat planowania!

Mimo wszystko – zaryzykuję. Użyłaś sformułowania „mój prywatny detektyw". Zastanawiam się, czy mogłabyś zaprzyjaźnić się z Tomem Douglasem, gdyby ten istniał naprawdę?

Och, to więcej niż pewne. Wiesz co? Wydaje mi się, że moglibyśmy się nawet stać więcej niż przyjaciółmi! Dla mnie to bohater zbliżony do ideału – nawet nie tyle ideału mężczyzny, co człowieka. Posiada mocny kręgosłup moralny. Wie dokładnie, czego chce. Szuka prawdy. Oczywiście ma swoje słabości, na przykład nie stroni od alkoholu (ale nigdy nie przekracza granicy pijaństwa). Jest zwyczajnym facetem. Ale w tej zwyczajności jest bardzo uroczy. Prawdziwy. A prawdę warto, ba, trzeba cenić.

Nie uciekasz od trudnych tematów. Bolesnych, prowokujących, niekiedy, chciałoby się powiedzieć, sensacyjnych. Jest tak w „Obcym dziecku", gdzie intryga wiąże się z zaginięciem i powrotem dziecka. Śmiertelnym wypadkiem, który odciska wyjątkowo przerażające piętno na życiu najbliższych.

Piętno. To chyba słowo-klucz. Bardzo intryguje mnie to, w jaki sposób trudne życiowo doświadczenia naznaczają nas. Historia dziewczynki, która – niespodziewanie dla wszystkich – wraca po latach do swojego ojca i jego nowej żony, odsłania, mam takie wrażenie, bardzo niewygodne, nieczęsto podejmowane kwestie. Na przykład kwestia międzyludzkiego zaufania. Wszak Emma, partnerka Davida i macocha Natashy, musi na nowo zdefiniować swoje życie. Podobnie zresztą, jak i dziewczyna, która jako jedyna zna kulisy wypadku, w którym zginęła jej matka. Ba! To ona posiada świadomość tego, kto stoi za tragedią rozciągniętą na lata. Staram się, drążyć, szukać – wspólnie z bohaterami – odpowiedzi na tajemnice przeszłości. Sprawia mi to niemałą satysfakcję. Podobnie jak to, gdy nie wszystko idzie po myśli bohaterów. Gdy muszą przekraczać własne granice, aby przetrwać.

W twoich thrillerach oddajesz głos wielu różnym postaciom. Tym, które zło czynią, ale tym również, które zło karzą.

Cóż, kiedy pracuję nad książką, to najpierw pojawia się pewna ogólna idea. Zamysł, po którym następuje charakterystyka postaci. Zaczynam poznawać bohaterów, poznawać dogłębnie – co czują, w co wierzą, czego pragną, czego się boją. Następnie, gdy rozpisuję już konkretne sceny, uświadamiam sobie, że bardzo cenne i użyteczne jest to, aby ukazać różne punkty widzenia odmiennych postaci. Z jednej strony jest to bardzo przydatne przy budowaniu powieści kryminalnych – przecież lubimy układać puzzle, łączyć wątki – z drugiej strony zapobiega to temu, aby czytelnik zidentyfikował się tylko i wyłącznie z jedną postacią. Warto dać się zaskakiwać.

To chyba jest zresztą, jak sądzę, znak rozpoznawczy Twoich książek. Twój znak firmowy. Zaskoczenie. Umiejętność wywoływania nieprawdopodobnych emocji.

Jednej rzeczy jestem pewna. Ludzie nigdy nie zachowują się w sposób, który można łatwo przewidzieć. Bardzo często spotykam się z takim stwierdzeniem: „o, w ten sposób to na pewno NIKT by się nie zachował". No i właśnie, zastanawiam się... kim jest ten NIKT? Ty? Ja? Oni? Istnieją sytuacje, naprawdę ekstremalne wydarzenia, które prowokują w nas różne instynkty. Powiem więcej. Bywają momenty, w których sama nie wiem, w jaki sposób zachowa się jedna z moich postaci. Ucieknie? A może podejmie wyzwanie? Zachowania mogą być dziwne, ale my – ludzie – tacy przecież jesteśmy. Nieprzewidywalni.

A czy ty jesteś przewidywalna? Czy najpierw zastanawiasz się nad fabułą czy nad bohaterami, których tworzysz?

Na samym początku pojawia się temat, co ma być głównym motywem książki. Zaginięcie, porwanie, zbrodnia z premedytacją, zabójcze uczucie, zazdrość, kłamstwo czy tajemnica... Gdy jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, wówczas przechodzę do galerii z postaciami. Poświęcam temu naprawdę wiele czasu. Chcę, aby byli to bohaterowie z krwi i kości. Cierpiący, współczujący. Gniewni i bezkompromisowi. Oczywiście, nie zawsze tak jest. Bohaterowie potrafią mnie również zaskiwać. To piękno powieściopisarstwa.

Tworzysz opowieści o dobrych i złych ludziach. Sprawach mrocznych, ale też wyzwalających. Zastanawiam się, w jakie wartości wierzy zatem Rachel Abbot?

Wyznaję uniwersalną zasadę, że powinniśmy traktować innych, bliznich, w takich sposób, w jaki sami chcielibyśmy być traktowani. Ufajmy sobie, dzielmy się tym, co dobre. Traktujmy się z szacunkiem. Podchodzmy do świata z uczuciem.

A jako pisarka? Czy możesz to przełożyć na literaturę?

Empatia, oczywiście, jest czymś niesłychanie istotnym. Zwłaszcza współcześnie. Jednak jako twórczyni kryminałów pisuję również, jak to zauważyłeś, o prawdziwie przerażających aktach ludzkiego zła. Psychopatach, którzy nie mają poczucia winy. Nie mają, bo nie wiedzą, czym ono jest. Myślą tylko o sobie, są egoistami – bezdusznymi i cynicznymi. Do tego, aby zaznaczyć swoją obecność używają gwałtu, przemocy, okrucieństwa. Życie jest pięknem, trzeba je chronić. Chronić siebie, chronić innych.

Trudno z tym polemizować. Nie mogę nie zapytać jednak o coś jeszcze. Czy wszystkie przewinienia zasługują na karę? Nie mówię o makabrycznych, bezdyskusyjnych sprawach związanych z morderstwą. Ale bywają przecież zbrodnie popełniane w afekcie. Czasem chcemy wziąć sprawiedliwość we własne ręce...

Zaczęliśmy od niełatwej kwestii i na niełatwym problemie skończymy! Naprawdę sądzę, że to szalenie wymagające, skomplikowane pytanie, na które trudno jest dać gotową, jednoznaczną odpowiedz. Bo wszystko – a przynajmniej bardzo, bardzo wiele – zależy od okoliczności. Na samym początku powiedzieliśmy sobie o tym, w jaki sposób przeszłość determinuje nasze życie. O tym, że czasami nosimy w sobie piętno, którego naprawdę trudno jest się pozbyć. Grzechy, o których trudno zapomnieć... Jako pisarka staram się, aby rozliczać ze zbrodni, choć... nie zawsze. Przynajmniej w dwóch książkach opisuję losy bohaterek, które nie zostały ukarane. I wcale nie chciałam, aby tak się stało. Bo bywają sytuacje, gdy naprawdę trudno jest osądzać. Czasami decydują okoliczności. I wola przetrwania. Ty czy ja? One czy oni? Życie składa się z niuansów, a zbrodnie potrafią być niezmiernie skomplikowane.

Rozmawiał Marcin Waincetel

 

Przeszłość bywa zabójcza - wywiad z Rachel Abbott
Autor:Rachel Abbott

oceń:

Dodaj komentarzKomentarze (0)
Powiązane
Zobacz informacje powiązane z tym autorem

ul. Borowskiego 2 lok. 205
03-475 Warszawa

Dane kontaktowe:

+48 22 416-15-81
kontakt@czytamykryminaly.pl 

Newsletter:
Zapisz się do newslettera i otrzymuj
najświeższe informacje ze świata kryminałów.
Zapisując się na newsletter, akceptujesz politykę prywatności
© Czytamy Kryminaly - All Rights Reserved.