Share

Pisarz, który pokonał Stephena Kinga…

Przemek Corso: Jesteś autorem bardzo popularnej w Polsce serii, której bohaterką jest profilerka Zoe Bentley, zapoczątkowanej bestsellerowym Umysłem zabójcy, a także autorem trylogii Tajemnice Glenmore Park, której pierwszy tom ukaże się w Polsce w połowie października. Wiem, że ta trylogia to twój debiut w gatunku, a dla twoich polskich czytelników to coś całkowicie nowego. Czego możemy się spodziewać? Czym różni się ta seria od książek o Zoe Bentley?

Mike Omer: Kiedy pisałem Tajemnice Glenmore Park, byłem o wiele bardziej skupiony na działaniach policji. Chciałem napisać o pracy funkcjonariuszy z wydziału śledczego, a nie o pracy profilerów czy innych specjalistów. Natomiast książki o Zoe Bentley... są skupione na niej. To ona stanowi punkt centralny. Jest genialna. Jest specjalistą. Tajemnice Glenmore Park zaś to opowieść o śledczych pracujących w jednej jednostce i o tym jak ta praca wygląda. Pajęcza sieć skupia się głównie na dwóch funkcjonariuszach i niecodziennej sprawie kryminalnej. W pewnym momencie w książce pojawia się również Zoe Bentley. W zasadzie ta postać została stworzona właśnie w Pajęczej sieci. A jej losy wiążą się od tej pory z prowadzoną sprawą. Jednak książka bardziej opowiada o pracy policyjnych detektywów.

PC: Zrobiłem na twój temat research. Możesz wierzyć lub nie, ale naprawdę odrobiłem pracę domową i to, co wydało mi się najbardziej fascynujące, to twoje poczucie humoru. Zaczynając od twojej strony internetowej, po komentarze w sieci. Sposób, w jaki komunikujesz się z ludźmi. Zmierzam do tego, że chciałbym wiedzieć: DLACZEGO SERYJNI MORDERCY? To bardzo zaskakujące. Ty, taki zabawny, miły facet, piszesz takie przerażające rzeczy.

MO: Często ludzie, którzy mnie poznają, stwierdzają po pierwszej rozmowie: „Wiesz co? Bardzo miły z ciebie gość!". A później dodają na przykład, że spodziewali się jakiegoś psychopaty. Lubię pisać o seryjnych mordercach, ponieważ oni nadają tempo akcji. Uważam, że poczucie humoru jest ważne, ale opowieści potrzebują konfrontacji, dobrego tempa i napięcia. Autor bardzo często musi budować takie napięcie od zera. Stworzyć je. Kiedy piszesz o seryjnych mordercach wszystkie te rzeczy masz od razu. Ponieważ w odróżnieniu od jednokrotnego mordercy, seryjny zawsze będzie czatował na kolejną ofiarę. Będzie się zmieniał, przyśpieszał. Przynajmniej w fikcji literackiej. W żadnej książce detektyw nie mówi o seryjnym mordercy: hej, on chyba odpuszcza. Tak się nie dzieje.

 

PC: To prawda.

MO: Dlatego właśnie uwielbiam pisać o seryjnych mordercach. Bo po jednym zabójstwie natychmiast pojawia się kolejna potencjalna ofiara. Kogo morderca dopadnie tym razem? Czy śledczy zdołają ocalić ofiarę? Gra w kotka i myszkę staje się o wiele ciekawsza. Policja ściga mordercę, ten ucieka i jednocześnie poluje na kogoś nowego. To pomaga stworzyć trzymającą w napięciu książkę, co na szczęście nie przeszkadza, żeby znalazła się w niej odrobina humoru. Humor to element życia. Ludzie są zabawni, czasami celowo, czasami po prostu zabawni. W tych opowieściach jest miejsce na wiele różnych emocji.

PC: Uważam, że seryjni mordercy powinni być w literaturze punktem odniesienia do rozmów o ważnych sprawach. Powiedz mi... byłeś psychofanem Hannibala Lectera? Byłeś tym widzem, który raz za razem oglądał Milczenie owiec?

Nigdy nie byłem zafascynowany seryjnymi mordercami.

PC: W filmach.

MO: Nie złapałem bakcyla. Przeczytałem Milczenie owiec, obejrzałem film, tak samo jak wiele innych i szczerze mówiąc, nie poczułem tego. Dopiero kiedy sam zacząłem o nich pisać, zorientowałem się, że to ma ogromny potencjał. Pajęcza sieć jest tego przykładem. W trakcie pisania poczułem, że w tym coś jest. Dotarło do mnie, że seryjny morderca może być interesujący. Jako czytelnik nie byłem specjalnie zainteresowany seryjnymi mordercami. Tak naprawdę dopiero podczas pracy nad Umysłem zabójcy zainteresowałem się biografiami seryjnych morderców. Przed napisaniem Pajęczej sieci nie robiłem dużego researchu na ich temat. Napisałem tę książkę, bazując na rzeczach, które widziałem i przeczytałem, skupiając się tylko na tym, co ich napędza. Później, podczas pracy nad serią o profilerce, musiałem zgłębić temat i naprawdę wiele się nauczyłem.

PC: To oczywiste, że Umysł zabójcy jest bardziej skupiony na bohaterach. Widać to od pierwszej strony. Czy możesz powiedzieć, jakie to uczucie pobić Stephena Kinga i JK. Rowling w rankingach sprzedaży? Umysł zabójcy był niczym wybuch!

MO: Kiedy moja książka wskoczyła na pierwsze miejsce rankingu sprzedaży amerykańskiego Amazona... to było niesamowite uczucie. Ale nie da się go porównać do tego, co poczułem, kiedy książka trafiła do setek tysięcy czytelników na całym świecie. Miejsce na podium było miłym wyróżnieniem, jednak prawdziwym sukcesem okazała się droga samej książki. Te wszystkie tłumaczenia i wydania, mnóstwo czytelników. Wtedy poczułem prawdziwą ekscytację, bo to nie było tylko wyróżnienie, to było prawdziwe osiągnięcie.

PC: Ostatnie pytanie. Czy Zoe Bentley powróci? Czy napiszesz kontynuację Umysłu zabójcy?

MO: Wróci. Oczywiście, że tak. Ten świat jest coraz większy i wierzę, że jeszcze wiele spotkań przed nami.

 

Pisarz, który pokonał Stephena Kinga…
Autor:Mike Omer

oceń:

Dodaj komentarzKomentarze (0)
Powiązane
Zobacz informacje powiązane z tym autorem

ul. Borowskiego 2 lok. 205
03-475 Warszawa

Dane kontaktowe:

+48 22 416-15-81
kontakt@czytamykryminaly.pl 

Newsletter:
Zapisz się do newslettera i otrzymuj
najświeższe informacje ze świata kryminałów.
Zapisując się na newsletter, akceptujesz politykę prywatności
Token
© Czytamy Kryminaly - All Rights Reserved.