Share

Paweł Pollak: Pisanie to hobby

O tłumaczach, krytykach i satysfakcji z pisania z Pawłem Pollakiem rozmawia Adam Podlewski

Adam Podlewski: Czy pańscy sąsiedzi byliby dobrymi świadkami, gdyby, nie daj Boże, musieli składać zeznania w sprawie pańskiego zabójstwa?

Paweł Pollak: Trudno mi ocenić, nigdy się nie zastanawiałem, ile o mnie wiedzą. Pewnie sporo, gdyż mieszkam w tym samym miejscu od lat, oni również, dopiero ostatnio zaczęła się większa rotacja. Choć ja wiem o swoich sąsiadach niewiele. Kiedy zmarł sympatyczny starszy pan, z którym wymienialiśmy pozdrowienia i parę zdań o pogodzie, z niemałym zdumieniem dowiedziałem się, że był międzynarodowym sędzią brydżowym.

AP: Od premiery poprzedniego tomu pańskiego cyklu upłynęło siedem lat. Skąd wzięła się tak długa przerwa?

PP: Ze względów finansowych. Pisanie książek nie jest zbyt dochodowe, Polacy kupują ich niewiele, państwo nie oferuje twórcom praktycznie żadnego wsparcia. W efekcie to raczej hobby, a że bardzo czasochłonne, nie każdy i nie zawsze może sobie na nie pozwolić. Z ciekawości policzyłem, ile zajęło mi pisanie Przepustki do męskości, i okazało się, że to 700 godzin.

AP: Jak powstają pańscy bohaterowie? Czy postacie z cyklu o komisarzu Przygodnym są inspirowane prawdziwymi ludźmi?

PP: W większości to postaci całkowicie fikcyjne, a jeśli mają jakieś cechy rzeczywistych osób, to trudno powiedzieć, by były nimi inspirowane. Na przykład Justyna, którą komisarz Przygodny poznaje w Zbyt krótkim szczęściu i która jest jedną z głównych bohaterek Przepustki do męskości, ma wygląd realnej postaci. A mianowicie dziewczyny, która zwykła wyprowadzać psa dokładnie w tej alejce, gdzie w pierwszej z tych powieści popełniono morderstwo. Ale gdyby tego nie robiła, Przygodny też poznałby tam młodą kobietę, bo taki od początku był zamysł. Może tylko z tą różnicą, że powieściowa Justyna nie miałaby wtedy psa.

AP: Po raz kolejny powraca Pan do Wrocławia. Czy to lokalny patriotyzm czy wygodnictwo pisarza, dobrze znającego scenerię swoich opowieści?

PP: Wygodnictwo nie, inaczej nie umieściłbym akcji opowiadań kryminalno-sądowych Między prawem a sprawiedliwością w Nowym Jorku. Za to z wygody miejsca zbrodni sytuuję niedaleko swojego domu, żeby nie mieć zbyt daleko na rekonesans. I tak do zamachu na starsze małżeństwo w Przepustce do męskości dochodzi w bloku znajdującym się przy sąsiadującym z moim podwórku.

AP: Czym się różni praca tłumacza i pisarza? Czy można porównać satysfakcję z dokonanego przekładu do tej z napisanej powieści?

PP: Tłumaczenie jest trudniejsze w warstwie językowej. Jeśli napiszę koślawe zdanie we własnej powieści, skreślam je i zastępuję nowym. W tłumaczeniu nie mogę skreślić, bo wiąże mnie oryginał, i muszę się biedzić nad nim tak długo, aż nabierze zgrabności. Pisarz ma o tyle trudniejsze zadanie, że powieść musi wymyślić, a nie odwzorować, ale jest to trudność pozorna, bo jeśli ktoś ma kłopoty z wymyślaniem, to pisarskie rzemiosło nie dla niego.

Satysfakcja jest identyczna, choć w przypadku tłumacza nie podtrzymuje jej podejście czytelników i krytyków. Pisarz jest doceniany jako autor swojej powieści, tłumacz jako autor przekładu praktycznie w ogóle. O moje doświadczenia jako tłumacza zaczęto mnie pytać dopiero, kiedy zacząłem pisać własne książki.

AP: Co sądzi Pan o selfpublishingu jako opcji rozpoczęcia literackiej przygody przez debiutantów?

PP: Najgorsza z możliwych. Nie ma miarodajnej oceny ze strony fachowców, czy to przypadkiem nie grafomania, uzdolniony autor nie dostaje wsparcia ze strony kompetentnego redaktora, nie dowiaduje się, jakie błędy popełnia. Bez współpracy z dobrym redaktorem nie da się zresztą stworzyć udanej powieści, nawet jeśli pisarz ma już spore doświadczenie. Przepustka do męskości byłaby znacznie gorsza, gdyby nie wiele cennych uwag ze strony Agnieszki Kaliszewskiej, która wcieliła się w rolę redaktora merytorycznego.

AP: Jako promotor kultury szwedzkiej, jak ocenia Pan zainteresowanie Polaków literatura tego kraju? Czy wykracza ona poza modę na skandynawskie kryminały?

PP: Moda na skandynawskie kryminały chyba nie zwiększyła specjalnie zainteresowania literaturą tak zwanego głównego nurtu, ale szwedzkie powieści zawsze były u nas obecne i mają swoich czytelników. Może nie są to tłumy, ale jeśli pójdziemy do księgarni, to książkę szwedzkiego autora dostaniemy.

AP: Czy zamierza Pan reaktywować swój znany z ciętego języka i bezpośrednich recenzji blog?

PP: Nie, nie mam takich planów. Przekonałem się, że rzeczowa krytyka nie ma w Polsce sensu, krytykowanych nie stać na merytoryczną obronę, zawsze dezawuują zarzuty jako hejt. Nie mówię tylko o ludziach o niskonumerycznym IQ, mój wpis na temat tak zwanego kodeksu tłumacza przysięgłego spotkał się z oburzeniem części tłumaczy, ale żaden z nich nie podjął rękawicy i nie wskazał, w jakich punktach jego zdaniem nie mam racji. Do tego fuszerka jest w Polsce akceptowana i w efekcie niechęć odbiorców skupia się nie na fuszerze, a na krytyku. Po co mi to? Poza tym prowadzenie bloga zabierało mi masę czasu i też przyczyniło się do tak długiej przerwy między wydaniami moich książek. Uznałem więc, że wolę pisać własne powieści, niż zajmować się recenzowaniem grafomanów.

AP: Czy zdradzi Pan swoje pisarskie plany na przyszłość?

PP: Gotowa jest już powieść pt. Śmierć tłumacza, która ukaże się nakładem Oficynki pewnie jeszcze w tym roku. Akcja rozgrywa się wokół tłumaczenia trylogii Millennium Stiega Larssona na polski. Gotowa jest także kontynuacja opowiadań z cyklu Między prawem a sprawiedliwością. No i powstanie czwarta część serii o komisarzu Przygodnym, który tym razem będzie wyjaśniał morderstwo czołowego zawodnika pewnej wrocławskiej drużyny. Na razie jednak nie ujawnię, o jaką dyscyplinę sportu chodzi. Od dłuższego czasu układam sobie w głowie tę powieść, by niedawno odkryć, że wiem, jak dojdzie do zabójstwa i z jakiego motywu, ale nie wiem, kto będzie zabójcą.

AP: Dziękuję za rozmowę!

Paweł Pollak: Pisanie to hobby
Autor:Paweł Pollak

oceń:

Dodaj komentarzKomentarze (0)
Powiązane
Zobacz informacje powiązane z tym autorem

ul. Borowskiego 2 lok. 205
03-475 Warszawa

Dane kontaktowe:

+48 22 416-15-81
kontakt@czytamykryminaly.pl 

Newsletter:
Zapisz się do newslettera i otrzymuj
najświeższe informacje ze świata kryminałów.
Zapisując się na newsletter, akceptujesz politykę prywatności
Token
© Czytamy Kryminaly - All Rights Reserved.