Share

O TAJEMNICACH ZBRODNI-Wywiad z Janem Gołębiowskim

Jan Gołębiowski to jeden z najlepszych polskich profilerów kryminalnych, a także gospodarz pierwszej polskiej produkcji kanału CBS Reality, „Zawód: profiler".  Jaką rolę odgrywa policyjny profiler w teatrze zbrodni, skąd bierze się ludzkie zło, czy można się czegoś nauczyć od Hannibala Lectera, a do czego może zainspirować nas Sherlock Holmes? Między innymi o tym z Janem Gołębiowskim rozmawiali Ewelina Grygiel i Marcin Waincetel.

Ewelina Grygiel, Marcin Waincetel: Co sprawiło, że postanowił Pan przybliżyć tajniki pracy profilera kryminalnego szerszemu gronu odbiorców? Słowem – jak to się stało, że został Pan gospodarzem programu CBS Reality „Zawód: profiler"?

Jan Gołębiowski: Chętnie zgodziłem się na tę współpracę ze względu na kanał CBS Reality, który w swoich programach opowiada prawdziwe historie kryminalne poprzez fakty i wiedzę ekspertów, unikając przy tym niepotrzebnej sensacji. Wierzę, że ten serial – oprócz tego, że będzie się go ciekawie oglądało, bo sprawy są naprawdę intrygujące – będzie stanowić w miarę autentyczną historię. Na tyle, na ile można to oczywiście zrobić w formacie półgodzinnych odcinków. Oczywiście nie można przedstawić całej kuchni, wszystkich szczegółów – śledczy muszą przecież zostawić dla siebie kilka asów w rękawie. Staram się jednak pokazać to wszystko w sposób rzeczowy, zbliżony do prawdy. W serialu, wykorzystując popularnonaukową formę, ukazujemy pracę profilera w polskich realiach, bazując na własnych doświadczeniach. W każdym z odcinków będzie przeanalizowany jeden przypadek. Zobaczymy między innymiA sprawę głośnego morderstwa dwóch starszych małżeństw z Legnicy, które zginęły we własnych mieszkaniach, brutalnego zabójstwa 12-latki z Góry Kalwarii, warszawskiego nożownika, który atakował swoje ofiary w komunikacji miejskiej czy zbrodni popełnianych przez seryjnego mordercę do niedawna grasującego w stolicy.

Czy lubi Pan obserwować ludzi? Przyglądać się ich nietypowym zachowaniom?

Owszem, bardzo lubię obserwować ludzi. Można powiedzieć, że nie tyle weszło mi to w krew
w związku z pracą profilera, tylko właśnie owa ciekawość popchnęła mnie do tego, aby pójść na konkretne studia, żeby zostać psychologiem. Odkąd pamiętam – nie powiem, że od dziecka, ale od dawna – interesowało mnie działanie innych osób.

Nietypową ścieżkę kariery wybrał Pan zatem będąc na uczelni wyższej?

W czasie studiów psychologicznych odbywałem krótkie praktyki z policjantami. Co prawda nie spotkałem wtedy nikogo, kto zajmowałby się akurat profilowaniem, natomiast mieliśmy okazję do tego, aby wziąć udział w zajęciach z negocjacji policyjnych czy spędzić noc w radiowozie z jednostką patrolowo-interwencyjną, co już mnie zaczęło inspirować. Przypomniałem sobie wtedy powieść Thomasa Harrisa: „Czerwonego smoka". Czytałem ją jako nastolatek – pewnie pomiędzy czasem podstawówki a liceum – w której pojawiła się postać profilera. Pomyślałem sobie, że chciałbym sprawdzić, czy taki zawód można wykonywać również w Polsce, czy to tylko historie z amerykańskich filmów. Udało mi się ustalić, że w Instytucie Ekspertyz Sądowych w Krakowie pracują osoby zajmujące się tworzeniem portretów psychologicznych nieznanych sprawców przestępstw. Pojechałem z nimi porozmawiać i od tego momentu konsekwentnie podążałem już w tym kierunku.

Czy zawód profilera można rozpatrywać w kategoriach misji? W końcu przez wiele lat pomagał Pan organom ścigania w ujęciu najbardziej niebezpiecznych kryminalistów.

Trudno mi uogólniać, natomiast w moim przypadku – tak, na pewno, występuje element misji. Jeden aspekt to chęć poznania prawdy i pokazania jej innym. Prawdą jest wyjaśnienie zbrodni i wskazanie winnego. Drugi aspekt to fakt, że zawsze staram się pokazywać profilowanie inaczej niż jest to ukazywane w ujęciu sensacyjnym w mediach. Popularyzuję profilowanie jako metodę śledczą. Mogę powiedzieć, że moją misją jest przekonywać policjantów, prokuratorów, różnych przedstawicieli organów ścigania, żeby nie obawiali się korzystać z tej metody, że to nie jest wróżenie z fusów, a narzędzie śledcze oparte na logicznej analizie. W podobnym celu napisałem swoją książkę, aby ukazać, jak ta praktyka zawodowa wygląda w rzeczywistości.

W jaką rolę w teatrze zbrodni – na miejscu przestępstw – wciela się profiler? Podpowiada jak sufler? Naprowadza niczym scenarzysta? A może rekonstruuje przebieg wydarzeń?

Przy każdym śledztwie pracuje wiele osób i każdy odgrywa swoją rolę – rzeczywiście, trochę tak jak w teatrze zbrodni. Technik kryminalistyczny zabezpiecza ślady, medyk sądowy dokonuje oględzin zwłok, a policjant dochodzeniowy przesłuchuje świadków. Profiler również ma swoją rolę i wie, jakie jest jego konkretne zadanie. Można z pewnością powiedzieć, że jako profilerzy zajmujemy się przede wszystkim analizą informacji dotyczących przestępstwa. Faktycznie - poprzez rekonstrukcję przestępstwa podpowiadamy, a także naprowadzamy śledczych na to, kim właściwie może być sprawca i gdzie powinno się go poszukiwać.

Czy mógłby się Pan pokusić o próbę odpowiedzi na temat tego, co sprawia, że w ludziach pojawia się zło? Czy jest to związane z naszymi genami? A może wpływem środowiska i wychowania?

Jest to problem, o którym dyskutuje się już od czasów starożytnych. Czy człowiek jest dobry czy jednak zły? Czy rodzi się ze skłonnościami, które prowokują do popełnienia przestępstw? Nawet dzisiejsza nauka – wraz z nowymi metodami, rozwojem genetyki czy neuroobrazowaniem mózgu – nie rozstrzygnęła ostatecznie tego zagadnienia. Badacze zgadzają się natomiast, że najbezpieczniej jest mówić, że odpowiedź jest podzielona mniej więcej pół na pół. Dziedziczymy zatem pewien fundament do określonych zachowań, a resztę dopełnia właśnie nasze wychowanie, czyli – nazwijmy to w ten sposób – socjalizacja. Przestępstwa stanowią bardzo szeroką kategorię, ponieważ niektóre z nich są planowane, na przykład o podłożu ekonomicznym, choćby oszustwa, wyłudzanie kredytów i tym podobne. Są też przestępstwa z motywem seksualnym, w tym kontekście możemy mówić o seryjnych mordercach, którzy dokonują tzw. zabójstw z lubieżności, kiedy samo morderstwo dostarcza im przyjemności seksualnej, a istnieją też przestępcy działający w bardzo impulsywny sposób. Zwłaszcza pod wpływem alkoholu, gdy pojawia się jakaś iskra, konflikt, kłótnia, co prowadzi do wybuchu skrajnych emocji. Każdy przypadek jest nieco inny, trudno zatem mówić o tym, że istnieje dla nich jeden mianownik.

Co zatem sprawia, że przekraczamy granicę pomiędzy prawem a bezprawiem?

Niektórzy przekraczają prawo w sposób umyślny i celowy, ponieważ go nie szanują, inni natomiast nie potrafią zapanować nad swoimi impulsami. Nie potrafią zahamować swojego zachowania.

W trakcie swojej pracy wykonał Pan ponad sto profili kryminalnych i konsultacji dla organów ścigania. Czy któryś z nich szczególnie zapadł w Pańskiej pamięci?

Nie potrafiłbym wskazać jednej, konkretnej sprawy, która w jakiś szczególny sposób zapisała się w moich wspomnieniach. Bardzo dobrze pamiętam natomiast sprawy, które są wciąż niewykryte. Chciałbym się bowiem dowiedzieć, kim jest lub był sprawca, a także czy moje analizy okazały się być trafne.

A czy obcowanie z przestępcami – nawet nie w sposób bezpośredni – wpływa na zwiększenie czy zmniejszenie własnej wrażliwości?

Myślę, że działa to obustronnie. Na niektóre rzeczy człowiek w jakimś stopniu się uodparnia. Staje się mniej wrażliwy. Na przykład makabryczne obrazy ze zdjęciami zwłok. Natomiast na inne wrażliwość ulega zwiększeniu, choćby – mówiąc ogólnie – problematykę krzywdy ludzkiej. Dlatego też nie lubię rankingu spraw, sprawców, zabójstw, ponieważ to równocześnie tworzy ranking ofiar. Jak mogę powiedzieć, że – przykładowo – „zabójstwo Pani córki nie było jednak tak straszne, jak zabójstwo czyjegoś ojca...". Przecież trzeba też pamiętać, że niejednokrotnie kontaktowałem się z rodzinami ofiar, profiler przeprowadza z nimi wywiady, aby uzyskać więcej informacji o ofierze. Z tego punktu widzenia można właśnie powiedzieć, że nabrałem większej wrażliwości – jestem przeciwnikiem rankingów „która zbrodnia była najmakabryczniejsza" czy „najbardziej wstrząsająca".

W filmach i serialach profiler to osoba o kategorycznych sądach. Swoiste medium. Czy istnieje jednak znany Panu bohater popkultury – profiler właśnie – którego działania są najbardziej prawdopodobne i zgodne ze swoistą filozofią zawodu?

Przyznam się szczerze, że oglądam bardzo mało produkcji tego typu, zatem niełatwo jest mi się wypowiedzieć. To o czym było powiedziane, czyli kategoryczne sądy – one faktycznie nie mają większego pokrycia z rzeczywistością. Profiler zazwyczaj buduje kilka wersji przestępstwa, określa prawdopodobieństwo, nigdy nie ma też stuprocentowej pewności. Nie jest też medium, ponieważ opiera się przede wszystkim na sile logiki oraz analizie danych, a nie intuicji czy parapsychologicznych odczuciach. Wszystko to działa jednak w nieco inny sposób.

A czy istnieje bohater literacki zajmujący się tym fachem, który zainspirował Pana do stania się profilerem?

Taką postacią, która zrobiła na mnie szczególne wrażenie, a o której przypomniałem sobie po latach, był i jest Sherlock Holmes ożywiony literacko przez Arthura Conana Doyle'a. Bohater, który zasłynął swoją metodą dedukcji i jeśli kojarzymy, na czym mniej więcej ona polega, to właśnie za jego sprawą. To detektyw, którego bardzo lubię, w pewnym sensie również podziwiam. Interesują mnie również historie bazujące na prawdziwych doświadczeniach, a więc książka, a niedawno też i serial czyli „Mindhunter", który stanowi sfabularyzowaną opowieść Johna Douglasa, autentycznego profilera z FBI. Choć widać oczywiście pewną mitologizację tego zawodu w popkulturze, dokonywaną nawet przez samych profilerów. A także, jak sądzę, wspomniane na początku książki Thomasa Harrisa, jak choćby „Czerwony smok". Z pewnością tak. Powieści spisane piórem tego autora są bestsellerami i stanowią wręcz odpowiednie wytyczne, co do historii o seryjnych mordercach w kryminałach. Sądzę, że Hannibal Lecter stał się wręcz postacią pomnikową, jeśli chodzi o literaturę kryminalną. Warto też zresztą dodać, że Thomas Harris spędził kilka tygodni w Akademii FBI w Quantico, gdzie rozmawiał między innymi z Johnem Douglasem czy Robertem Resslerem – ojcami profilowania kryminalnego. Wykonał naprawdę dobry research, dlatego też jego fikcyjni bohaterowie są tak autentyczni. Profilerzy opisani w „Milczeniu owiec", „Czerwonym smoku" czy w kolejnych kontynuacjach są też rzeczywiście zdecydowanie bliżsi prawdziwe.

Do kogo adresowany jest program „Zawod: profiler"? Gdyby mógł Pan stworzyć krótki profil widza serialu – jak on by wyglądał?

Z całą pewnością jest to serial dla wszystkich osób, które interesują się historiami spod znaku kryminału, które lubią pogłówkować i też interesują się tym, jak działa, w jaki sposób zachowuje się inny człowiek. Ze swoich doświadczeń wiem, że bardzo duży procent tej grupy stanowią kobiety, wiem to z prowadzonych zajęć na uczelni, na szkoleniach, na spotkaniach, otwartych wykładach. Widzę, że dużo kobiet interesuje się problematyką kryminalną. Słowem „Zawód: profiler" jest dla wszystkich osób, które z seriali rozrywkowych chciałyby przejść w kierunku historii bardziej zbliżonych ku prawdzie i zobaczyć rzeczywiście, jak wygląda praca profilera w Polsce. Być może ktoś zainteresuje się tym tematem bardziej praktycznie lub naukowo...

...być może pójdzie w Pana ślady.

Profilerów w Polsce jest bardzo mało. Mogłoby ich być zdecydowanie więcej, zwłaszcza że spraw do analizy nie brakuje. Nowi profilerzy nie będą dla mnie konkurencją, ponieważ dla wszystkich z pewnością jeszcze zostanie dużo kryminalnych zagadek do wyjaśnienia.

Na premierowe odcinki kryminalnego serialu dokumentalnego „Zawód: profiler" zapraszamy w każdy poniedziałek o 22:00 tylko na CBS Reality.

O TAJEMNICACH ZBRODNI-Wywiad z Janem Gołębiowskim

oceń:

Nowy komentarz
Musisz się zalogować aby dodać komentarz
Bestsellery
Zobacz najpopularniejsze tytuły
Wydarzenia
Zobacz ostatnie wydarzenia ze świata kryminału

Ostatnie komentarze

Dodano przez: Ela Rewińska

Polecani autorzy

Marta GuzowskaJacek OstrowskiKatarzyna KacprzakMałgorzata RogalaGrzegorz KalinowskiAlek Rogoziński

ul. Borowskiego 2 lok. 205
03-475 Warszawa

Dane kontaktowe:

+48 22 416-15-81
kontakt@czytamykryminaly.pl 

Newsletter:
Zapisz się do newslettera i otrzymuj
najświeższe informacje ze świata kryminałów.
Zapisując się na newsletter, akceptujesz politykę prywatności
© Czytamy Kryminaly - All Rights Reserved.