Share

Nie potrafię wytrzymać bez pisania- wywiad z Anną Sokalską


Anna Sokalska - Z serca wrocławianka, z zawodu radca prawny, a w wolnych chwilach kickbokserka. Twórczyni cyklu Wieloświat, inspirowanego mitologią słowiańską. Wydany w tym roku Raróg to jej pierwszy kryminał. Z Anną Sokalską o mitologii, Wrocławiu i twórczej satysfakcji rozmawia Adam Podlewski.

Jak powstała u Pani fascynacja słowiańską kosmologią i jaką drogą wierzenia naszych odległych przodków trafiły do światka współczesnych gangsterów?

Historia jest dość długa i sięga lata wstecz, do jednego z moich pierwszych opowiadań, które uważam za mały prototyp stworzonego przeze mnie uniwersum Wieloświata. Z biegiem lat Wieloświat rozrastał się, oferując przestrzeń, w której każda kultura, wierzenie i mit tworzą spójną całość. Oczywiście musiało znaleźć się miejsce także dla mitologii Słowian, zarówno dla bóstw, jak i pomniejszych demonów – wydarzenia przedstawione w Opowieściach z Wieloświata mają miejsce we Wrocławiu i na Ślęży. Przygotowując się do tworzenia Wieloświata pomyślałam jednak, że przecież w słowiańskiej symbolice jest potencjał, który można wykorzystać także poza gatunkiem fantasy. Pomysł, by wpleść ją w realistyczny kryminał wydał mi się kuszący, choć oczywiście stanowił niemałe wyzwanie. Skupiłam się na takich symbolach, które będą z jednej strony wyraziste, ale przy tym obejdą się bez rozwiązań nadnaturalnych i przede wszystkim posłużą jako rozwiązanie stylistyczne, które podkreśli rozdarcie bohaterki między prozaicznym światem codzienności a niejako zmitologizowaną fantazją na temat przestępczego półświatka.

Skąd u Pani, pisarki młodego pokolenie, zainteresowanie początkami zorganizowanej przestępczości w Polsce?

Jak wspomniałam, chciałam napisać kryminał, czyli gatunek, który w swej czystej postaci pozornie nie nadaje się do połączenia z „fantastyczną" mitologią Słowian (podobne połączenie stanowi moja Żertwa, ale wpisana w całość Opowieści z Wieloświata to jednak przede wszystkim fantasy). Nie odpowiadała mi konwencja kryminału opartego na modelu sprawca-ofiara-mściciel (zwykle policjant lub prokurator), chciałam czegoś bardziej skomplikowanego, co poprzez dopisanie warstwy mitologicznej zyskałoby dodatkowej głębi. Dość szybko i naturalnie mój wybór padł na przestępczość zorganizowaną. Opozycja świat – półświatek była niemalże bliźniacza do pary świat śmiertelników – świat mitologiczny. Główna bohaterka jest między nimi rozdarta, a doświadczenia z dzieciństwa i choroba potęgują widzenie przestępców jako swego rodzaju bóstw i demonów. Spodobał mi się ten pomysł, bo otwierał pole pod szeroki opis psychologii głównej bohaterki, stworzenie ciekawych zabiegów językowych i zadanie Czytelnikom kilku ważnych pytań o sprawiedliwość, winę i zemstę.

Przez karty powieści Sonia zmaga się z neurologicznymi konsekwencjami swojej choroby, a przez to balansuje na skraju szaleństwa. Jakim doświadczeniem jest prowadzenie przez opowieść bohaterki, której nawet czytelnik nie może ufać?

Jedną z większych trudności, jakie spotykają pisarza, jest jego wszechwiedza w zakresie stworzonego w powieści świata. Pisząc, wiem co się wydarzyło i co jeszcze się stanie, wiem, co kieruje postaciami, co myślą i co chciałyby zrobić. Krótko mówiąc na każdym etapie opowiadanej historii wiem wszystko to, czego Czytelnik nie powinien wiedzieć. Muszę więc wyposażyć się w swoiste rozdwojenie jaźni i równolegle do posiadanej wiedzy pamiętać, czego na tym etapie Czytelnik już się dowiedział, a co jest dla niego jeszcze zagadką. W tym kontekście stworzenie wiarygodnego opisu osoby, która sama gubi się w swoim umyśle jest podwójnie skomplikowane. Z jednej strony główna bohaterka jest jednocześnie narratorem, mam więc większą swobodę w podrzucaniu na stronach punktów zaczepienia, do których mogę nawiązać w późniejszym ciągu zdarzeń, ale z drugiej strony – muszę być konsekwentna. Nie chciałam, żeby Sonia jawiła się jako osoba niezrównoważona. Przeciwnie – myśli ona bardzo trzeźwo i logicznie, w końcu jest policjantką! Ale z biegiem czasu jej sposób postrzegania świata się zmienia. Od surowego opisu zdarzeń, powoli, stopniowo Sonia ulega swoistemu czarowi półświatka i zmienia swoją optykę, a źródłem inicjującym są wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to rodzice jawili się jej jako bogowie władający w pełnej bogactwa krainie.

Czy, prócz samej mitologii słowiańskiej, może Pani wskazać literackie, historyczne, albo estetyczne inspiracje dla opowiedzianej w Rarogu historii?

Nie nazwałabym tego inspiracjami – bo inspiracja poprzedza pomysł – ale jest kilka elementów, które uzupełniają obraz i wydźwięk Raroga. Kilkukrotnie w tekście pojawiają się opisy obrazów czy muzyki, czy inaczej mówiąc „sztuki wysokiej". Pośród różnych refleksji, które można (mam nadzieję) wyłowić z lektury Raroga jest także ta, że ludzki umysł zdolny jest wytwarzać zarówno piękne, choć czasem niezrozumiałe dzieła, jak i wykorzystać tę kreatywną energię, by snuć okrutne, brutalne spiski, wytwarzać rozmaite systemy wartości i z finezją godną artysty wyszukiwać wytłumaczenia dla wątpliwych czynów. Często też to, co brudne, złe i niemoralne posiada absurdalny magnetyzm i pobudza do fantazjowania, a to, co porządne, zwyczajne i bezpieczne nudzi, a nawet wzbudza niesmak.
Natomiast jeśli chodzi o inspiracje „historyczne" – opowieść o Sonii jest oczywiście fikcją, a historia jej ojca nie była inspirowana wprost żadnym prawdziwym zdarzeniem, niemniej tknięta przeczuciem w pewnym momencie pracy nad maszynopisem zweryfikowałam w internecie pseudonimy występujących w książce gangsterów... i dobrze zrobiłam! W kilku przypadkach musiałam je zmienić, bo były już zajęte. (śmiech)

Czym dla pani jest Wrocław? Czy to miasto już zawsze będzie obecne w pani twórczości?

Wrocław jest miastem w którym się wychowałam i w którym żyję. Pod tym względem mam do niego sentyment jak pewnie każdy mieszkaniec każdego miejsca, w którym wyrastał. Patrząc jednak na Wrocław jako materiał literacki, istotne są dwie kwestie. Pierwsza, bardziej prozaiczna – znam go na tyle dobrze, by swobodnie móc dobierać miejsca akcji, które dodatkowo uatrakcyjnią wydarzenia. Druga, mająca wpływ na dodatkowe warstwy powieści, to elementy historyczne i kulturowe Wrocławia. Akurat w Rarogu ten wymiar jest mniej wyraźny, aby pozwolić wybrzmieć innej symbolice, ale już w Opowieściach z Wieloświata wielokulturowość Wrocławia jest idealnym tłem dla fabuły opartej o wątki różnorakich wierzeń i mitologii, w tym tych słowiańskich. Jeśli chodzi o przyszłe książki – te, które mam już zaplanowane – Wrocław będzie w nich powracał, bardziej lub mniej dosłownie, niemniej opisując miasto moja wyobraźnia niejako siłą nawyku w pierwszej kolejności widzi właśnie Wrocław.

Jak znosi Pani izolację czasu kwarantanny? Czy to ciężka próba, czy łatwe wyzwanie dla skupionego na świecie wyobraźni twórcy?
Z pewnością mam więcej czasu na pisanie i to jest dobra strona całej sytuacji. Złą – obok „oczywistych oczywistości" i problemów, z którymi mierzy się także rynek książki – jest jednak to, że po trwającym wiele dni skupieniu i wysiłku, jakiego wymaga pisanie powieści (zwłaszcza długiej i wielowątkowej), dobrze byłoby zresetować umysł w zupełnie innych okolicznościach – a teraz jest to oczywiście utrudnione. Także szukanie inspiracji przebiega dwutorowo – wprawdzie mnóstwo informacji udaje się zdobyć w książkach czy internecie, ale nic tak nie ładuje twórczego akumulatora, jak odprężenie podczas obserwacji i doświadczania żywego świata. Siedząc nad źródłami i wysilając swoje zwoje można zdziałać wiele, ale nie wszystko da się wyobrazić. Także presja pracy przy biurku i rzeźbienia w zapełnionej notatkami kartki w pewnej chwili staje się przytłaczająca – trzeba zrobić przerwę i pozwolić sobie złapać oddech. Krótko mówiąc, brakuje mi wyciszenia umysłu, który zmyślając opowieści pracuje na pełnych obrotach. Brakuje mi odpoczynku na łonie natury, spotkania ze znajomymi i biernego podglądania obcych ludzi; czasem jakiś drobny szczegół, jak nasionko, upadłszy na grunt wyobraźni potrafi wyrosnąć na wielką opowieść o nietypowym bohaterze.

Jak wygląda Pani praca pisarska? Czy stosuje Pani jakieś zwyczaje, czy rytuały twórcze? Mocna kawa? Nastrojowa muzyka? Stara maszyna do pisania?

Pierwszym, najważniejszym i jedynym rytuałem jest dla mnie spisanie dobrego planu. (śmiech) Powtarzam to zawsze i zawsze będę to powtarzać. Nie wyobrażam sobie zasiąść do pracy nad powieścią (opowiadanie to co innego), nie mając pewności, jak potoczą się wydarzenia, gdzie rozłożą się akcenty i punkty kulminacyjne, jak będą ewoluowały postaci... Nie pozwalam sobie na to, aby „postaci żyły własnym życiem" albo „przejmowały kontrolę nad powieścią". Uważam, że to nieprofesjonalne i nieuczciwe względem Czytelników, którym chcę opowiedzieć historię wartościową, zawierającą tylko to, co godne ich uwagi i czasu. Eksperymentowanie „na żywo", bez przygotowania, to nie tylko tracenie potencjału, który odkrywa się dzięki drobiazgowym badaniom i przygotowaniom tematu powieści, ale także strata czasu i wysiłku, gdy okaże się, że to co napisało się w ramach takiej improwizacji, właściwie donikąd nas nie doprowadziło. Dlatego plan, plan i jeszcze raz plan; bez planu ani kawa, ani muzyka, ani maszyna czy jakiekolwiek inne magiczne akcesoria nie pomogą.

Czy wejście w świat kryminału oznacza w pani twórczości trwałe postawienie realizmu ponad fantastykę?

Nie zamierzam porzucać fantastyki, sadzę, że zawsze w moich powieściach czy opowiadaniach będą pojawiały się elementy nadnaturalne lub przynajmniej odwołujące się do mistycznej symboliki albo bogatej wyobraźni postaci. Fantastyka jest tym, co w razie potrzeby ubarwi nudną codzienność, lub przeciwnie – zaczaruje to, co oglądane „na trzeźwo" byłoby zbyt okrutne. Wydaje mi się, że reporterskie opisywanie suchej rzeczywistości ma sens wtedy, gdy istotnie jest to reportaż rzucający obnażające prawdę światło na faktyczne wydarzenia. Powieść zaś, próbując zbyt wiernie naśladować rzeczywistość, może wpaść w wiele pułapek: pretensjonalności, nudy, nadmiernej szczegółowości, przesadnego dramatyzmu itd., którego nie da się wytłumaczyć stwierdzeniem, że „tak było naprawdę". Dlatego w fikcyjnych opowieściach przydaje się nuta czegoś baśniowego, magicznego, co zmieni nastawienie Czytelników do odbieranej treści, lekko uśpi ich czujność i może właśnie w ten sposób, mimo skrótów i uproszczeń, uczuli ich na rdzeń niesionego przesłania. To właśnie doceniam w fantastyce – mimo nierealnych wydarzeń, pozwala uwypuklić wszystko to, co ważne, a odbiorca zamiast powiedzieć „przecież to niemożliwe" i machnąć ręką – uwierzy, przejmie się i zapamięta.

Czym te dwa gatunki się różnią? Co wymaga więcej wysiłku (i przynosi więcej satysfakcji): wymyślenie wiarygodnego świata fantastycznego, czy przygotowanie spójnej i trzymającej w napięciu intrygi?

Zbudowanie wiarygodnego, fantastycznego świata to bardzo ekscytująca, ale i wyczerpująca zabawa. Trzeba odpowiedzieć sobie na szereg pytań (po uprzednim ich wymyśleniu), a zrobić to dobrze, to znaczy najpierw zdobyć wiedzę o naszej rzeczywistości i jako tako ją przemyśleć. Oczywiście można skorzystać z modeli fantastycznych światów, które są już nam znane i skupić się na samej fabule, ale jeśli porwiemy się na stworzenie własnego uniwersum, musimy zdecydować jakie prawa natury nim rządzą, czy działa tam magia (jaka jest jej mechanika? źródło mocy i koszt jej użycia? jakie są ograniczenia?), jakie żyją tam stworzenia (ludzie, zwierzęta, rośliny, bóstwa), jak wszystko to odbija się na społeczeństwie, systemie politycznym, filozofii, wierzeniach. Na jakim etapie rozwoju jest nauka? Czego mieszkańcy tego świata pragną, a czego się boją? O co walczą? I tak dalej, aż stworzymy sobie małą encyklopedię. Dobrą stroną jest oczywiście to, że tworząc świat, sami decydujemy, co jest w nim logiczne, a co nie, dzięki czemu możemy nagiąć fabułę pod nasze potrzeby – niebezpieczeństwo tkwi w tym, że wydarzenia i postaci stracą w oczach Czytelnika wiarygodność, zwroty akcji i zaskoczenia staną się naciągane i zniknie uczucie czytelniczej satysfakcji. Ta pozorna plastyczność fantastyki potrafi być więc bardzo zdradliwa. Z intrygami i budowaniem postaci wcale nie jest łatwiej. Staram się każdego bohatera wyposażyć w przeszłość, która go zdefiniuje, nada mu osobowość, traumy i marzenia, określi jego cele i ustawi granice, których postać za żadne skarby nie przekroczy. Następnie patrzę, w jaki sposób bohaterowie będą wchodzić ze sobą w interakcje – kto ma zbieżne cele, a kto realizując swój plan wejdzie w drogę komuś innemu; może z powodu późniejszych wydarzeń priorytety się zmienią i sojusze ulegną przemodelowaniu? Rozpracowanie tego wszystkiego jest oczywiście fascynujące także dla twórcy, który steruje pionkami i pociąga za sznurki scenografii. Intrygi to gra interesów, a wzajemna dynamika między postaciami jest jednym z motorów wydarzeń. Owszem, statek tonie (wydarzenie zewnętrzne) ale co zrobią postaci? Kogo zabiorą na szalupę, a kogo (i w jakim celu) podjudzą, by zamknął współpasażera na klucz w kajucie? A może zaprzepaszczą (lub wykorzystają!) szansę, by wspólnymi siłami uratować statek przed zatonięciem? Możliwości jest wiele i autor musi wiedzieć, co chce daną powieścią pokazać Czytelnikom. Raczej nie da się opowiedzieć wszystkiego naraz i dokonanie właściwego wyboru jest kolejnym rodzajem satysfakcji, jakiego doznaje się w związku z pisaniem.

Jakie ma Pani plany twórcze na najbliższą przyszłość?

Kończę teraz nową powieść z uniwersum Wieloświata, i choć mam plany na kilka następnych książek (od fantastyki, poprzez kryminał aż po bajkę – pomysłów mi nie brakuje, problemem jest ich selekcja), to najpierw chciałabym porządnie wypocząć, nadrobić czytelnicze zaległości i złapać wspomniany wcześniej oddech. Ale jak znam siebie, długo odpoczywać nie będę – nie potrafię wytrzymać bez pisania.

Dziękuję za rozmowę!

 

Nie potrafię wytrzymać bez pisania- wywiad z Anną Sokalską

oceń:

Nowy komentarz
Musisz się zalogować aby dodać komentarz
Bestsellery
Zobacz najpopularniejsze tytuły
Wydarzenia
Zobacz ostatnie wydarzenia ze świata kryminału

Ostatnie komentarze

Dodano przez: KamilJakiśtam

Polecani autorzy

Marta GuzowskaJacek OstrowskiKatarzyna KacprzakMałgorzata RogalaGrzegorz KalinowskiAlek Rogoziński

ul. Borowskiego 2 lok. 205
03-475 Warszawa

Dane kontaktowe:

+48 22 416-15-81
kontakt@czytamykryminaly.pl 

Newsletter:
Zapisz się do newslettera i otrzymuj
najświeższe informacje ze świata kryminałów.
Zapisując się na newsletter, akceptujesz politykę prywatności
Token
© Czytamy Kryminaly - All Rights Reserved.