Share

Grażyna Biskupska - Zawsze byłam jednym z ogniw bardzo długiego łańcucha.

Grażyna Biskupska - Zawsze byłam jednym z ogniw bardzo długiego łańcucha.

Adam Podlewski: Już w najbliższy poniedziałek o 22:00 kanał CBS Reality wyemituje premierowy odcinek serii „Kryminalne akta inspektor Biskupskiej" Skąd wziął się pomysł na serię? Czy jest to Pani autorska koncepcja, czy złożono Pani propozycję?

Nie była to moja inicjatywa – raczej nie odważyłabym się wysunąć podobnej propozycji. Zaproszono mnie na spotkanie z producentami i przedstawiono pomysł, który wydał mi się ciekawy. Moim pierwszym zadaniem było wskazanie spraw do przedstawienia w odcinkach serii oraz wybranie rozmówców. Scenariusze powstawały już na podstawie akt sądowych, prokuratorskich i policyjnych.

A jaki stosunek do programu mieli Pani współpracownicy? Czy trzeba ich było namawiać do opowiadania o dawnych śledztwach?

Owszem, znalazły się osoby, które nie były zainteresowanie rozmową o tych odległych, i mówiąc szczerze, ciężkich czasach. Nie chcieli wystąpić z różnych powodów, głównie osobistych lub zwykłej niechęci do występowania przed kamerą. Natomiast tym rozmówcom, których zobaczymy w programie, pomysł się spodobał.

Jak zmieniła się Warszawa przez te ćwierć wieku? Czy jest to to samo miasto, choćby pod względem najpopularniejszych rodzajów przestępczości?

Nie chciałabym oceniać tych spraw merytorycznie, gdyż od dziewięciu lat jestem na emeryturze, bez dostępu do bieżących danych i akt śledztw. Mogę się za to wypowiedzieć jako mieszkanka tego miasta, zainteresowana życiem stolicy i sprawami mojej dzielnicy.
Z doniesień medialnych i moich obserwacji wnoszę, że przestępczość przeniosła się w inne rejony. Zmienił się też jej charakter. Dziś to głównie handel narkotykami i przestępstwa gospodarcze, a nie, jak w latach 90., przestępczość brutalna. Wtedy znacznie częstsze było użycie broni palnej, czy nawet materiałów wybuchowych, porywano ludzi dla okupu, czy popełniano inne drastyczne przestępstwa, zwykle trudne do wykrycia.

Czy jest Pani miłośniczką kina i literatury kryminalnej oraz sensacyjnej?

Uważam się za zapaloną czytelniczkę literatury w ogóle. Owszem, czytuję także kryminały, acz ich współczesne wcielenia za bardzo do mnie nie przemawiają. Staram się śledzić najważniejsze powieści z tego gatunku, ale nie uważam się za pasjonatkę.

A czy uważa Pani, że Warszawa lat 90. potrzebuje malowniczego opisu półświatka, na miarę Złego Leopolda Tyrmanda?

Powstało wiele powieści, które tego problemu dotykają, czy jednak na miarę Złego? Choć, jak wspomniałam, nie jestem zapaloną fanką kryminału, powieść Tyrmanda uwielbiam i zdarza mi się do niej wracać. Może ktoś się kiedyś pokusi o równie ambitne przedsięwzięcie.

W programie „Kryminalne akta inspektor Biskupskiej" CBS Reality wspomina Pani niezwykle emocjonalne momenty dochodzeń, związane z odkryciem szczególnie okrutnego czynu bądź potrzeby przekazania strasznej nowiny rodzinie ofiary. Czy opisywanie tych wydarzeń przed kamerą to trudne przywołanie bólu, czy rodzaj oczyszczenia?

Zapewne chodzi Panu o moment, w którym musieliśmy oznajmić rodzinie uprowadzonego z Lasku Młocińskiego maturzysty, że chłopak już nie wróci do domu... Nie nazwałabym jednak powrotu do tych wspomnień „oczyszczającym". Moim głównym celem przy tworzeniu programu było pokazanie pracy zespołu ludzi, z którymi miałam przyjemność współpracować i nimi kierować. Chciałam też pokazać, jak trudną była nasza praca. Były to pierwsze lata działania nowej służby i czas, w którym świat zdecydowanie nas wyprzedzał, zarówno jeśli chodzi o zastosowanie nowoczesnych technologii, jak i sposobów organizacji w śledztwie.

Czy uważa Pani, że opowiedzenie tych pięciu historii na wizji może być elementem resocjalizacji lub choćby wzbudzenia skruchy u sprawców?

Tak, mimo wszystko wierzę w możliwość resocjalizacji przestępcy i skuteczność instytucji do tego powołanych. Znam ludźmi, którzy odbyli wyroki i zdołali się zrehabilitować. Jeśli nasz program przyczyniłby się choćby w jednym przypadku do prawdziwej skruchy, byłabym bardzo zadowolona, choć nie do końca wierzę w znaczący wpływ mediów na ten proces. Przede wszystkim jednak opowiedzenie o śledztwach sprzed lat wydawało mi się ciekawe.

Jaki ma Pani stosunek do mediów, badających i pokazujących przestępczość równolegle z policyjnymi dochodzeniami? Czy Pani zdaniem zaangażowanie dziennikarzy w takie śledztwa zmieniło się od czasu opisywanych w programie spraw?

Na pewno dostrzegam znaczny potencjał dociekliwości w pracy dziennikarzy śledczych. Nie śledzę doniesień tego rodzaju na bieżąco, jednak to, co do mnie z mediów dociera, jest często świadectwem bardzo rzetelnej pracy, pasji i trudu. Mogę powiedzieć, że rzetelne dziennikarstwo jest dla służb porządkowych bardzo pomocne.

Jak trudne jest dla Pani, profesjonalistki, omawianie skomplikowanych dochodzeń i ich procedur językiem odpowiednim dla laików?

Wydaje mi się, że policyjne procedury są dla większości widzów zrozumiałe. Oczywiście, jeśli zdarzało się nam w wywiadach i wspomnieniach używać fachowej terminologii, staraliśmy się ją tłumaczyć na przystępny język. Mam nadzieję, że nikt z oglądających nie trafi na fragment, który odrzuci go swoją hermetycznością.

Czy przejście z roli policjantki, tylko okazyjnie występującej przed kamerami na konferencjach prasowych, do bycia gwiazdą programu było dla Pani trudnym wyzwaniem?

(śmiech) „Gwiazdą" to może za dużo powiedziane. Przyznam jednak, że zgadzając się na pomysł producentów, nie wiedziałam, jak wielkie jest to przedsięwzięcie. Nie doceniłam, jak wiele wysiłku będzie ode mnie wymagała rola narratora, który wszystkie rozmowy inspiruje i „rozkręca". Krótko mówiąc: wyzwanie bardzo ciekawe, choć wyczerpujące.

Czego oczekuje Pani po odbiorze tego programu? Czy „Kryminalne akta inspektor Biskupskiej" mają kogoś czegoś nauczyć? Przestrzec? Po prostu zaciekawić? Może Pani celem było pokazanie trudów i wyzwań „bohaterów drugiego planu"? Świata psychologów, lekarzy, techników, personelu policyjnego, który na co dzień nie jest pokazywany w mediach?

Pokazanie działania całej maszyny śledztwa nie było celem samym w sobie. Ale nie zamierzałam też ukrywać, że zawsze byłam jednym z ogniw bardzo długiego łańcucha.
W śledztwie jedna osoba nie jest w stanie niczego zrealizować. Może wpaść na pomysł, ale by go wprowadzić w życie, potrzebuje licznego grona współpracowników. Jeśli udało mi się przy okazji realizacji programu opowiedzieć o zaangażowaniu moich kolegów i ludzi, którzy umożliwiali mi dobre wykonanie mojego zadania, bardzo się z tego cieszę. W polskich serialach czy literaturze często się zdarza, że jeden policjant robi wszystko. A nie istnieją tacy ludzie, którzy robią wszystko. Mało kto jest przeszkolony i doświadczony w większej liczbie zadań, niż musi. Każdy posiada własną specjalizację.

Czy jest to jeden z powodów, dla których dystansuje się pani o literatury kryminalnej, skupionej na nierealistycznych opowieściach o samotnym, genialnym śledczym?

Jeden policjant przesłuchuje, jeździ na zasadzki... Cóż, literatura ma swoje prawa i nie chcę ich tutaj poprawiać. Jednak opowiadając prawdziwe historie trzeba podkreślać, że na różnych etapach śledztwa prowadzi je kilkanaście lub nawet więcej osób. Bez pracy zespołu, żadne gwiazda nie wyjrzy nad horyzont.

Dziękuję za rozmowę!

Zdjęcia- materiały prasowe CBS Reality.

Grażyna Biskupska - Zawsze byłam jednym z ogniw bardzo długiego łańcucha.

oceń:

Dodaj komentarzKomentarze (0)
Bestsellery
Zobacz najpopularniejsze tytuły
Wydarzenia
Zobacz ostatnie wydarzenia ze świata kryminału

Ostatnie komentarze

Dodano przez: KamilJakiśtam

Polecani autorzy

Marta GuzowskaJacek OstrowskiKatarzyna KacprzakMałgorzata RogalaGrzegorz KalinowskiAlek Rogoziński

ul. Borowskiego 2 lok. 205
03-475 Warszawa

Dane kontaktowe:

+48 22 416-15-81
kontakt@czytamykryminaly.pl 

Newsletter:
Zapisz się do newslettera i otrzymuj
najświeższe informacje ze świata kryminałów.
Zapisując się na newsletter, akceptujesz politykę prywatności
Token
© Czytamy Kryminaly - All Rights Reserved.