Share

Andrzej Janikowski: Do pisania ciągnęło mnie już od wczesnych lat.

Andrzej Janikowski: Do pisania ciągnęło mnie już od wczesnych lat.

 

 Andrzej Janikowski to inżynier elektronik, którego pasją jest dziennikarstwo. Od lat dziewięćdziesiątych związany z różnymi wydawnictwami. Bez względu na tematykę zawsze dąży do prawdy. Źródłem niewyczerpanej inspiracji jest
dla niego historia – zwłaszcza chrześcijaństwa i powszechna. Abstynent. Gra w szachy, inwestuje na giełdzie.

Adam Podlewski: Czy dla Pana szachy są równie ważne, jak dla bohatera Wiwisekcji zbrodni?

Zawsze traktowałem królewską grę, jako rozrywkę dżentelmenów. Roman Sadowski był graczem turniejowym, wypełniał normy i miał ranking. Dla niego pojedynki na 64 polach miały jednak większe znaczenie niż dla mnie.

Czy jest Pan wrocławianinem? Jaką rolę w pańskim życiu odgrywa miejsce akcji Wiwisekcji...? 

Tak, urodziłem się w stolicy Dolnego Śląska. To piękne miasto, choć XX wiek potraktował je dość szorstko. Ale jest to dobre miejsce do życia, no i do pisania. Muszę jednak przyznać, że podoba mi się też Warszawa, w której spędziłem parę ciekawych i owocnych lat. W zasadzie, w Polsce jest mi wszędzie dobrze.

Czy którykolwiek z wątków powieści (zwłaszcza interesuje mnie motyw kaukaski) był zainspirowany prawdziwymi wydarzeniami?
Nie, fabuła książki zrodziła się w mojej wyobraźni. Nie mniej kilka zamieszczonych w Wiwisekcji... anegdot zaczerpnąłem z rzeczywistości. Opowieści rodziny i przyjaciół są wspaniałym źródłem ciekawych historii. Jeśli chodzi o wspomniany przez Pana wątek, to słyszałem o Polaku, który w latach 80-tych zeszłego stulecia walczył w Afganistanie po stronie mudżahedinów. Ale, oczywiście, to inne czasy i miejsce.

 

Jak wyglądało pańskie przygotowanie do opisu policyjnego dochodzenia i jego procedur?
Znam ludzi z tzw. branży. Trochę z nimi rozmawiałem, trochę czytałem. Obejrzałem też kilka filmów dokumentalnych.

Jaki jest pański stosunek do opisywanych w powieści praktyk jasnowidzenia i ich roli w policyjnych dochodzeniach?
Jeśli pomagają w rozwiązaniu zagadki, to powinno się je stosować. To bardzo delikatna kwestia – trzeba bowiem odróżnić ludzi mających takie umiejętności od legionu szarlatanów wróżących z kart i innych domorosłych wróżbitów pragnących wzbogacić się na ludzkiej naiwności.

Pańscy bohaterowie bardzo często patrzą na świat i dotykające ich problemy przez pryzmat wiary. Nie jest to częste w dzisiejszej literaturze popularnej. Dlaczego współczesne powieści tak stronią od perspektywy religijnej?
To bardzo interesujące pytanie, ale trochę nie do mnie. Mogę domniemywać, że tematyka ta innych literatów po prostu nie interesuje lub jest dla nich indyferentna. Mam kolegę pisarza, który zna koine, czyli nowotestamentową grekę, z którym rozmowy czasem zamieniają się w małe spory religijne, ale nawet on omija te zagadnienia w swoich książkach. Z drugiej strony lepiej, aby nie pisali, jeśli mieliby całe to bogactwo związane z wiarą spłaszczać i ograniczać do ram prymitywnych schematów zgodnych z aktualnymi modami.

Czy zdradzi Pan swoje najważniejsze inspiracje literackie, zwłaszcza z gatunku kryminału i sensacji?
Wychowałem się na prozie Bolesława Prusa, a także na twórczości Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. W trochę mniejszym stopniu na dokonaniach Witolda Gombrowicza. Cenię też publicystykę Waldemara Łysiaka. Z zagranicznych pisarzy przemawia do mnie sposób, w jaki opowiadają historie kryminalne Thomas Harris i James Patterson. Bardzo ciekawe, pod względem fabularnym, są też niektóre powieści Harlana Cobena.

Co popchnęło Pana, umysł ścisły, w kierunku twórczości literackiej?
Ha, było zupełnie inaczej, ale skąd ma Pan o tym wiedzieć? Do pisania ciągnęło mnie już od wczesnych lat. Napisałem, jako dziecko, powieść wojenną i sztukę. Jednak pewne predyspozycje do nauk ścisłych i moje amatorskie zainteresowanie szachami zadecydowały, że podążałem, za Rodzicami, inną ścieżką. Nie mniej, już na 4 roku studiów na elektronice rozpocząłem, dzięki znajomościom Taty, współpracę z pewnym miesięcznikiem z branży IT. Było to zgodne zarówno z moją pasją, jak i wykształceniem. I tak się zaczęło. Lata w dziennikarstwie okazały się zarówno wspaniałą przygodą, jak i szkołą warsztatu literackiego. To ważne, jestem bowiem zdania, że warto pracować nad stylem.

Jakie ma Pan plany twórcze na najbliższa przyszłość? Czy Roman Sadowski powróci?                            Kończę właśnie kryminał historyczny, którego akcja rozgrywa się w dużej części w przedwojennej Warszawie. To pododmiana pokrewna do thrillera, ale jednak inna. A czy Sadowski powróci? To zależy w dużej mierze od czytelników. Jeśli polubią mojego bohatera, to z pewnością spotkają go niejeden raz. Mam pewne pomysły i coś szkicuję, ale nic więcej nie powiem.

 fot.Piotr Syndoman

 

Andrzej Janikowski: Do pisania ciągnęło mnie już od wczesnych lat.

oceń:

Dodaj komentarzKomentarze (0)
Bestsellery
Zobacz najpopularniejsze tytuły
Wydarzenia
Zobacz ostatnie wydarzenia ze świata kryminału

Ostatnie komentarze

Dodano przez: KamilJakiśtam

Polecani autorzy

Marta GuzowskaJacek OstrowskiKatarzyna KacprzakMałgorzata RogalaGrzegorz KalinowskiAlek Rogoziński

ul. Borowskiego 2 lok. 205
03-475 Warszawa

Dane kontaktowe:

+48 22 416-15-81
kontakt@czytamykryminaly.pl 

Newsletter:
Zapisz się do newslettera i otrzymuj
najświeższe informacje ze świata kryminałów.
Zapisując się na newsletter, akceptujesz politykę prywatności
Token
© Czytamy Kryminaly - All Rights Reserved.