Share

Zgubne piękno, "Fatale"

Zbrodnie prowadzące do szaleństwa, diabelskie pokusy, które rodzą wynaturzoną miłość... morderstwa, kradzieże, kłamstwa. Na sumieniu kobiety fatalnej nagromadziło się wiele przewinień, a także ofiar – przeważnie męskich. Jednak czy wzorzec postaci tak dobrze zakorzenionej w tradycji czarnego kryminału może służyć współcześnie do fabularnych eksperymentów? Okazuje się, że tak. Odpowiedzi znajdują się w komiksowej serii „Fatale" Eda Brubakera i Seana Phillipsa.

 

 

Tradycja grzesznych dam

 

Kulturowe skojarzenia związane z kobietą fatalną są dosyć oczywiste. Bo choć mianem tym można byłoby obdarować mityczną Lilith, demoniczną dzieciobójczynię, w tradycji żydowskiej uznawaną czasami za pierwszą żonę biblijnego Adama, intrygantkę Salome, za namową której Herod ściął głowę Jana Chrzciciela czy też czarodziejkę z arturiańskich legend, niejaką Morganę Le Fay znaną ze spisków przeciwko swojemu bratu, to sugestywne określenie na damę przynoszącą zgubę i nieszczęście najlepiej utrwaliło się poprzez literaturę spod znaku czarnego kryminału, a także kino zobrazowane w konwencji noir.

Nic zresztą dziwnego, że beletrystyczna spuścizna Dashiella Hammeta (autor choćby „Sokoła maltańskiego" z 1930 roku, a więc jednego z najbardziej reprezentatywnych utworów w obrębie czarnego kryminału), a także dziedzictwo Raymonda Chandlera (twórca postaci Philipa Marlowe'a na dobre spopularyzował ten gatunek), stało się naturalną materią pod scenariusze filmowe. Nurt noir transmutował bowiem z amerykańskiej powieści kryminalnej – sugestywnych, plastycznych opowieści, naturalnie skrojonych pod celluidową taśmę. Znamienny jest również fakt, że autorem skryptów do produkcji takich jak „Podwójne ubezpieczenie" (1944) czy „Błękitna dalia" (1946) był właśnie Chandler, a na kanwie wspomnianej powieści Hammeta zrealizowano nominowaną do Oscarów adaptację wyreżyserowaną przez Johna Houstona.

 

Kryminalne przedstawienie

 

Atrakcyjność historii ujętych w poetyce noir opierała się z jednej strony na silnych kontrastach – zarówno scenograficznych, jak i fabularnych, z drugiej zaś na zatarciu moralnej granicy pomiędzy dobrem a złem. Bezwzględni, skorumpowani gliniarze, w równym stopniu dociekliwi, co zgorzkniali prywatni detektywi oraz zmysłowe i niebezpieczne kobiety, którym zdarzało się pociągać za sznurki skomplikowanej intrygi, niejednokrotnie prowadzącej do męskiej zguby – oto prawdziwi (anty)bohaterowie tych utworów. Wszystko działo się zaś w czarno-białej, miejskiej dżungli; w zadymionach spelunach, alkowie kochanków czy na asfaltowej ulicy mokrej od nocnego, rzęsistego deszczu, rozświetlanej jedynie przez migoczące lampy. Zbrodnia stanowiła niemalże element codzienności. To wyjątkowo posępna, mroczna, a przez to bardzo sugestywna ikonosfera.
Jednak rola kobiet fatalnych sprowadzała się zazwyczaj do literackiego dodatku. W równym stopniu eleganckiego, jak i drapieżnego, dzięki czemu opowieść zyskiwała na wyrazistości. Choć prawdą jest, że istniały wyjątki – w „Podwójnym ubezpieczeniu" prowodyrką kryminalnej intrygi była przecież niewierna żona, brawurowo odegrana przez Barbarę Stanwyck, z kolei początek spirali namiętności w „Damie z Szanghaju" wiązać zaś należy z charakterną postacią Rity Hayworth. Jednak nawet jeśli grzeszne damy faktycznie inicjowały tragiczne wydarzenia, to akcja określana była najczęściej przez męską perspektywę. Częściowe odejście od tego schematu, przy równoczesnym wprowadzeniu zupełnie nowych elementów narracyjnych, a także próba reinterpretacji wizerunku kobiety fatalnej, sprawdziła się zaś idealnie w komiksowej serii „Fatale".

 

Przeklęte piękno

 

Idea, z którą wiązać należy sukces (seria wielokrotnie nominowana do najważniejszych nagród w sztuce komiksu – nagród Eisnera) historii publikowanej oryginalnie od 2012 do 2014 roku przez amerykańskie wydawnictwo Image Comics, w Polsce dostępnej zaś w ramach propozycji oficyny Mucha Comics, zawiera się z jednej strony w ponownym odczytaniu filmowo-literackiego archetypu, z drugiej zaś z przyjęciem nietypowej perspektywy dla konwencji czarnego kryminału. Główną bohaterką komiksu jest bowiem kobieta fatalna. Mimo że najważniejsza dla całej intrygi, to jej los opisywano przeważnie w narracji rozpisanej na wielu męskich bohaterów. Czy odmówiono jej zatem prawa głosu? Bynajmniej. Bo to właśnie przez jej działania, ba, właściwie samą obecność, dookreślane są wszystkie pozostałe postacie. Ona pozostaje jednak zasłonięta zmysłowem całunem tajemnicy, który odkrywany stopniowo, pozwala ujrzeć demoniczną naturę femme fatale. Zdawałoby się, iż jest to pozornie prosty pomysł. Tyle tylko, że nic, włączając w to również motywacje Josephine, nie jest takie oczywiste.

Poznajemy ją w czasach współczesnych, w San Francisco. Ponętna brunetka o zagadkowym spojrzeniu i wdzięcznym imieniu Jo, która pojawia się na pogrzebie Hanka Rainesa, reportera i twórcy bestsellerowych kryminałów, pomimo dyskrecji wzbudza naturalne zainteresowanie. Spowinowacony ze zmarłym Nicolas Lash, nie jest jeszcze wówczas do końca świadom, że rzeczona wywrze na jego życiu szczególny, co nie znaczy, iż pozytywny wpływ. Sprawy szybko się zresztą komplikują – niepublikowany manuskrypt Rainesa okazuje się wyjątkowo cenny dla bezwzględnychprzedstawicieli tajemniczej sekty, jak i (nie)winnej Josephine. Tożsamość kobiety jest natomiast prawdziwą zagadką, rozwiązaniem której zajmuje się zaintrygowany Lash. Pomocne wskazówki zawarto zaś we wspomnianej, częściowo autobiograficznej książce. Czyżby proza życia charakteryzowana była także przez wpływ demonicznych istot? Na czym polegają przewinienia bohaterów? I czy przeszłość jest żywa nie tylko przez wspomnienia?

Tak naszkicowany wstęp stanowi zaledwie jeden z planów narracyjnych pięciotomowej serii. Ed Brubaker sprawił bowiem, że losy Josephine poznajemy na przestrzeni wielu dekad. Stosując liczne zabiegi retrospekcyjne, amerykański scenarzysta opowiada nie tylko o tym, co dzieje się we współczesności, gdzie prywatne śledztwo prowadzi nieszczęśliwie zakochany Nicolas, ale także o tym, co miało miejsce w zupełnie innych realiach. Epizodycznie sięgając nawet do mroków średniowiecza, jak i korzystając z westernowego anturażu (zbiorczy album „Fatale: Na zachód od piekła"). Choć Brubaker tworzy przestrzenie stylistycznie różne, to niezmiennym mianownikiem dla wszystkich wydarzeń jest tytułowa femme fatale.

Przeskoki czasowe i odmienne perspektywy utrudniają nieco wskazanie konkretnego, precyzyjnego momentu, jednak można przyjąć, że początek prawdziwej historii o uwodzicielskiej brunetce przedstawiono w latach 30. XX wieku, wpisując tym samym komiks w scenerię charakterystyczną dla powieści z czarnego kryminału („Fatale: Śmierć podąża za mną"). Wtedy właśnie Josephine, uciekając przed okultystyczną grupą nazistów, zostaje uratowana przez żołnierza o nazwisku Booker. Ten sam mężczyzna towarzyszy jej także ponad dwie dekady później, już jako kochanek, będący skorumpowanym gliną w San Francisco. Na miejscu ich gasnącego uczucia pojawia się zazdrość i tłumione lęki. A także demony – nie tylko obyczajowe. Bo życie Josephine zagrożone jest przez gangsterów, szelmowate gliny, ale również sekciarskich fanatyków, którzy czuwają nad uśpionym złem.

Pierwiastek nadnaturalny, aura grozy i niesamowitości stanowi zresztą zasadnicze novum wprowadzone przez Brubakera. Dzięki elementom inspirowanym literacką spuścizną Howarda Philipsa Lovecrafta – choćby faktem, że w racjonalnym świecie istnieje również miejsce na obecność piekielnych istot – „Fatale" odznacza się interesująco nakreślonym problemem etycznem. Dobro i zło kontrastują ze sobą, wzajemnie się przenikają. Co ważne, stylistyka horroru nie przyćmiewa jednak dosyć realistycznej konwencji całego komiksu, choć motywy fantastyczne są jego integralną częścią. Zło jest jednak niedopowiedziane, schowane w cieniu, prawdopodobne, ale jeszcze nie do końca odkryte. Natomiast sam fakt ingerencji nieboskich sił w życie Josephine sprawił, że wizerunek femme fatale stał się istotnie niemal wieczny – nie tylko metaforycznie. Bo ta czarująca kobieta nie ma sobowtórów. Po prostu żyje poza czasem. Pomiędzy miejscami.

 

Zobrazować femme fatale

 

Enigmatyczny portret osobowości Jo jest nakreślony w bardzo precyzyjny sposób. Jej dar wpływania na męskie umysły czyni zaś z niej postać tragiczną. Szukając ocalenia w ramionach partnerów, doskonale wie, a przynajmniej przeczuwa, że skazuje ich na potępienie. Nie tylko przez grupy satanistów, które nieustannie depczą jej po piętach. Zguba ciąży przede wszystkim na sercach bohaterów. Od momentu spotkania z kobietą, życie każdego z mężczyzn – na przykład Milesa, hollywodzkiego aktora z lat 70. czy Lance'a wokalisty grunge'owej kapeli z ostatniej dekady XX wieku. – przeradza się stopniowo w paranoiczny koszmar. Strach, że Josephine może ich opuścić jest paraliżującą siłą. Podobnie jak jej obecność, która – o czym z czasem przekonują się adoratorzy – zwiastuje kłopoty. Sugestywny paradoks.

Żadnych sprzeczności nie ma natomiast w całościowej kompozycji historii. Ed Brubaker przyznaje zresztą w licznych wywiadach, że od początku wiedział, jak chce zakończyć tę historię. Pytanie wiązało się zatem nie „co?", tylko „jak?" uzyskać dramaturgiczny efekt, wymowę o niemalże eschatologicznym charakterze.
Choć mimowolnym narratorem opowieści jest Nicolas Lash, to postać Josephine poznawana jest z wielu perspektyw. Strzępki informacji, które traktują o zagadkowej kobiecie, docierają do czytelnika przez zupełnie odmiennych bohaterów. Nieprawdopodobne błogosławieństwo, jak chcieliby pewnie myśleć nieszczęśnicy o spotkaniu Jo, staje się jednak dla nich przekleństwem.

Nic zatem dziwnego, że komentarze na temat jej życia urywają się zazwyczaj w tragicznych okolicznościach – mężczyźni powodowani obsesyjną miłością trafiają przecież niekiedy do aresztów czy zakładów zamkniętych. Nie inaczej jest w tej serii.

Brubaker zdecydował się na jeszcze jeden odważny, nieoczywisty zabieg narracyjny. Josephine straciwszy bowiem czasowo pamięć („Fatale: Klątwa o deszcz"), staje się nie tyle bezbronna (wszak opiekuńczych sojuszników nigdy nie brakuje u jej boku), co w jeszcze większym stopniu interesująca. Czy zbrodnie, które dokonały się pośrednio lub bezpośrednio przez jej obecność, są jedynie fikcją? Projekcją sennych koszmarów? Rzeczywistość potrafi zaskakiwać. Niestety dla bohaterów – zazwyczaj na niekorzyść. Autor skryptu zadbał również o urealnienie przekazu zawartego w tej historii. Zbrodnie dokonywane z zimną krwią mają bowiem niekiedy faktyczne odzwierciedlenie – najlepiej widać to chyba na podstawie wątku satanistycznej sekty związanej z hollywodzkim przemysłem filmowym, której działania inspirowane są częściowo – przede wszystkim jeśli chodzi o wymowę – działalnością rodziny Mansona („Fatale: Diabelski interes").

 

Piękno grozy

 

W poetyce czarnego kryminału przemieszanego z akcentami nadnaturalnej grozy słowa wybrzmiewają donośnie również ze względu na szatę graficzną utworu. Sean Phillips ufundował bowiem świat tak autentyczny, jak to tylko możliwe w ramach fikcji. Elegancko prowadzona kreska brytyjskiego autora koresponduje ze scenograficznym bogactwem. Nie ma znaczenia, czy rozrysowuje on akurat czasy dojrzałego średniowiecza, hollywodzką dekadencję i psychodelię lat 70., a nade wszystko mroczne, miejskie przestrzenie charakterystyczne dla czarnego kryminału – Phillips zawsze dba o to, aby efekt pracy był perfekcyjny. Głębokie plamy czerni są sugestywnie komponowane przez prace kolorystów – Dave'a Stewarta oraz Elizabeth Breitweiser, którzy w każdą, pozornie nic nie znaczącą obyczajową scenę, potrafią przelać odpowiednią nastrojowość. Egzystencjalny horror i zbrodnie codzienności.
Nieprawdopodobnie atrakcyjna mozaika – wzorców, motywów, gatunków – jaką jest „Fatale", stanowi interesujące odczytanie wzorca z czarnego kryminału. Twórcy przekonują bowiem, że femme fatale jest naprawdę wieczna, a w jej zbrodniczym wizerunku zapisana jest również tragedia. Przeklęte piękno, które warto poznać.

Marcin Waincetel

Zgubne piękno, "Fatale"
Autor:Marcin Waincetel

oceń:

Dodaj komentarzKomentarze (0)

ul. Borowskiego 2 lok. 205
03-475 Warszawa

Dane kontaktowe:

+48 22 416-15-81
kontakt@czytamykryminaly.pl 

Newsletter:
Zapisz się do newslettera i otrzymuj
najświeższe informacje ze świata kryminałów.
Zapisując się na newsletter, akceptujesz politykę prywatności
© Czytamy Kryminaly - All Rights Reserved.